Aktywne Wpisy

Rmaala +3
To jest ta wasza wielka Argentyna wykopki xD? Przez 45 minut jeden strzał parodysty co ledwo trafił gdyż Algieria ma na bramce kontuzjowany ręcznik a później straszenie gołębi na stadionie. Jeszcze odwołany gol bo łysy grzyb już drukuje dla argentyńskiej mafii. Męczą się z pastuchami, trafią na lepszą drużynę i zostaną wysłani do domu. Blisko mają to mogą lecieć już teraz!
#mecz
#mecz
źródło: 336ec2e7de2eef0747a23606d636c2cb3c437ea10d1264c871e1542646fad497
Pobierz





#motoryzacja #finanse #pieniadze
tak mnie ostatnio naszlo przemyslenie, nie wiem co sadzicie. zarabiam 1.5x srednia, odkladam z polowe miesiac w miesiac od lat. mam zasade, ze raczej nie kupilbym auta za wiecej niz 6 pensji, choc w praktyce nigdy nie mialem drozszego niz 2 pensje. motocykl kiedys kupilem sobie prawie nowy to sie zblizylem do 4 wyplat, ale po niecalych dwoch latach sprzedalem i kupilem o polowe tanszy, jezdze nim ponad 3 lata i wciaz mam niesamowita frajde. chce przez to powiedziec, ze mam zajawke na motoryzacje, ale jakos nie czuje potrzeby posiadania drozszego samochodu. bardziej jara mnie praktyczna strona motoryzacji (serwisowanie) i podrozowanie (mam wlasnorecznie zrobionego kampervana i zabieram nim moto dwa razy do roku na objazdy po europie). rozgladajac sie dookola oczywiscie czuje sie jak biedak i zawsze zastanawia mnie, ile ludzie musza trzepac hajsu zeby jezdzic takimi zaj...stymi autami, ktorych widuje sie naprawde niemalo na drogach. nawet nie ma co gadac o zaje..stych autach - byle octavia to przeciez grubo ponad stowka.
i tu olsnienie. byc moze jest tak, ze dla ludzi zakup auta to druga najwazniejsza decyzja finansowa po domu? moze ludzie duzo bardziej sie poswiecaja dla posiadania samochodu niz ja sam? ja mam osobowke od 8 lat, kampa od 7 - spelniaja moje potrzeby w 100%
moze inni ludzie po prostu decyduja sie na przeznaczanie jakiejs wyraznej czesci dochodu na samochody? ja nawet o tym nigdy nie pomyslalem w ten sposob, bo dla mnie taki temat zasadniczo nie istnieje. oczywiscie co jakis czas siedze na otomoto i przegladam kilkuletnie premiumy za 100-150k, ale sam lapie siebie na tym, ze to przeciez proznosc puka mi do glowki, ze ja wcale tego nie potrzebuje, a radosc z posiadania minie mi tak samo szybko jak w przypadku tego drozszego motocykla. jakis czas temu przegladanie otomoto zachodzilo na tyle czesto, ze wrzucilem te 100k, ktore chcialem przeznaczyc na zakup auta w gielde. na razie jestem 30% w plecy, ale w sumie gielda prawdopodobnie odbije, a kupujac auto za tyle kasy za 3 lata stracilbym tyle samo bezpowrotnie ;)
czy dobrze kombinuje? jaka czesc miesiecznego dochodu stanowi u was finansowanie samochodow?
wiem, ze odezwa sie glosy o tym, ze nie zabierze sie pieniedzy do grobu i takie tam. ja nie o tym. zyje sobie na poziomie ktory jest wg mnie satysfakcjonujacy i adewkatny do moich zarobkow. nadwyzki sobie inwestuje zeby moc bez problemu przejsc na pol etatu kolo 50tki i sie nie martwic.
wiem, ze czesto przy zakupach na telewizor na raty albo samochodu w leasing jest argument, ze ludzie wola skredytowac i kase 'zainwestowac', tylko ciekaw jestem jaki odsetek rzeczywiscie ma jakies realne inwestycje? bo jednak statystyki dotyczace oszczednosci Polakow sa jakie sa.
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny
❤️ Projekt mirko.pro działa dzięki wsparciu użytkowników. Wspomóż projekt
Fajnie jest pokazać swój status dobrym autem i podbudować ego.
Prosty krok do finansowej pułapki i stresu, tym bardziej, kiedy zdasz sobie sprawę, że autem za 300k dotrzesz do celu w podobnym czasie jak tym za 30k, bo korki, światła, bramki na autostradzie itd.
Jednakowoż Tuska i postfeudalna mentalność dominuje u dużej części społeczeństwa.
będziesz miał przeciążenia fun z jazdy większe niż Ferrari, Lamborghini,
Sama prędkość to nie wszystko.
Do tego jedziesz full ile fabryka dała bez konsekwencji że kogoś zabijesz, albo stracisz prawko.
Nawet motor ci nie da takich przeciążeń,
Wybór jest prosty.
Oczywiście, standardowe poklepywanie się po plecach tych "rozsądnych" i kpienie z kogoś, kto podejmuje inne decyzję finansowe.
A wystarczy, że zarabiasz sobie tę średnią krajową, a twoja małżonka dokłada drugą średnią krajową. Do tego może jedno z was odziedziczy lub otrzyma w darowiźnie mieszkanie lub dom i nagle ci "zamożni", "rozsądni" ochotniczo oceniający innych ludzie, okazują się być w gorszej sytuacji.
Też nie narzekam i stać mnie na nowy samochód, tylko po co, skoro mogę kupić pięciolatka, a resztę zaoszczędzić .
Mówimy o dość znanej pułapce finansowej, w której wyższe dochody nie przekładają się na większe oszczędności, a czasami odwrotnie.
@mirko_anonim: Kiedy to bylo? Bo mamy hosse ostatnie lata, wiec sie zastanawiam w co Ty zainwestowales.
Takie posty jak powyżej to jest właśnie podbudowywanie ego, aby czuć się moralnie lepszym lub inteligentniejszym niż ktoś w drogim samochodzie.
Poza tym, wbrew pozorom to z poziomem konsumpcji
Kupiłem ostatnio 5-latka, jeżdżę nim 6 lat i tylko olej wymieniam, poprzednie auto kupowałem 10-letnie i też nie pamiętam większych niespodzianek.
Kupując nowe z salonu jesteśmy skazani na dużo większe koszty przeglądów w ASO i dużo wyższe koszty ubezpieczenia. Czy pokryje to ewentualne naprawy w używanym?
No ale fakt, znajomi kupują ostatnio same nowe, więc może ulegnie presji ;)
@mirko_anonim: no tyle, że starcza na leasing
Jak dam zauważyłeś, kapitalizm to biznes międzypokoleniowy, więc im więcej zostawię dzieciakom, tym lepiej dla nich.
Chowam więc chęć pokazywania statusu i zaoszczędzę.
Chociaż może to oznaczać że nie stać mnie na nowe ;) Kwestia definicji.