@mirko_anonim: chyba zbyt dosłownie bierzesz to co ktoś pisze. Jak sobie wyobrażasz to błaganie? Po prostu jak sparuje cie na tinderze z samotna matka to ona sama proponuję spotkania, piecze ci ciasto, zabiega o twoja uwagę. Nie chodzi o to że dosłownie ktoś cie zaczepia na ulicy i o coś prosi xd
Skąd wy bierzecie te zdesperowane samotne matki, które same za wami biegają i błagają żebyście je chcieli? XD
@mirko_anonim: Mnie na przykład nigdy pies nie u--------ł ale nie neguję tego, że to się od czasu do czasu zdarza. Typowe gadanie, że skoro ja nie doświadczyłem ani nie widziałem to nie istnieje albo to sobie wymyślili. Ja w swoim otoczeniu mam 2 przykłady znajomych którzy nie mieli żadnego powodzenia wśród kobiet
@Pasterz30: Mnie tak tylko bawi bo na tym waszym tagu mocy przecież jest rzesza kolesi z rozbitych rodzin... I wszyscy tak ładnie po swoich mamusiach cisna... Chociaż są konsekwentni i nie bronią odpadu :)
którzy nie mieli żadnego powodzenia wśród kobiet wiec związali się z samotnymi matkami bo nie mieli nic lepszego do wyboru. Wątpię również, żeby w normalnych okolicznościach te same kobiety ale bez dzieci byłby zainteresowane związkiem z nimi.
@ChciwyMaslak: no dobrze, ale kto do kogo wyszedł z
A pamiętacie jakie było oburzenie jak posłanka studziła pazerność lekarzy? A lekarze nigdzie nie wyjechali, u nas mają eldorado więc nie opłaca się pracować w jakiś tam Niemczech albo USA
@mirko_anonim: chochoł
To też nigdy nie miało miejsca. Kobieta wolałaby śmierć niż sama zagadać do przegrywa lub normika.
@mirko_anonim: Mnie na przykład nigdy pies nie u--------ł ale nie neguję tego, że to się od czasu do czasu zdarza. Typowe gadanie, że skoro ja nie doświadczyłem ani nie widziałem to nie istnieje albo to sobie wymyślili.
Ja w swoim otoczeniu mam 2 przykłady znajomych którzy nie mieli żadnego powodzenia wśród kobiet
@mirko_anonim: Chodzi o to, że jak jakaś atrakcyjna kobieta, wyraża np. mną zainteresowanie, to 90% przypadków jest to samotna mama.
10% to scam na krypto albo prostytutki ( ͡° ʖ̯ ͡°)
@ChciwyMaslak: no dobrze, ale kto do kogo wyszedł z