Wpis z mikrobloga

Wróciłem niedawno z #japonia i chciałbym podzielić się z Wami czymś, co dla mnie, jako fana #godzilla, było spełnieniem dziecięcych marzeń.

Za bardzo małego gówniaka moją jedyną słuszną rozrywką było katowanie VHS-ów z Królem Potworów (32 lvl here). Te same kasety z Godzillą leciały po naście razy (przez co miałem specjalną kartę członkowską okolicznej wypożyczalni kaset i byłem z obsługą na ty :D). Inni na wieczorynkę oglądali reksia, misia uszatka czy pomysłowego dobromira, a ja lubowałem się w chaosie i zniszczeniu robionym przez prawdziwego potworowego chada.

Kurła, do dziś mam ciarki na plecach, jak przypomnę sobie ten ryk i epickie naparzanki Godzilli z Mothrą, King Ghidorah czy Mechagodzillą no i całą resztą kliki - okej nie muszę nawet zbytnio kopać w pamięci i przypominać sobie bo, ja do dziś aktywnie katuję te serie xD. Jak bym miał potomka to by pewnie robił pasty "Mój stary jest fanatykiem Godzilli" xD. Ale do rzeczy. Zawsze, ale to zawsze, marzyłem, żeby zobaczyć coś z tego świata na żywo.

No i w końcu nadarzyła się okazja. Moja różowa, wielka fanka Harrego Pottera, uparła się na Universal Studios w Osace. No i elegancko, mówię "Kochanie, Ty masz swoje różdżki, eliksiry i czary mary, a ja mam swojego japońskiego jaszczura" (jakkolwiek by dziwnie to nie zabrzmiało xD). Okazało się (okej może nie okazało bo już wiedziałem o tym znacznie wcześniej jak to zostało otwarte w 2020), że na pobliskiej wyspie Awaji (niedaleko Osaki) jest... Muzeum Godzilli. Czy jakoś tak to się nazywa w uproszczeniu, bo to część większego parku rozrywki Nijigen no Mori. Idealny deal - różowa zadowolona, bo w Osace spędzimy czas, a ja mam pretekst, żeby skoczyć na wspomnianą wyspę by zobaczyć i przeżyć coś ważnego dla mnie osobiście.

Dotarliśmy na Awaji i... no to nie jest zwykłe muzeum z figurkami za szybą. To jest przeżycie. Centralnym punktem jest gigantyczny oddany w skali 1:1 częściowy model Godzilli (Shin Godzilli będąc precyzyjnym), który wygląda jakby właśnie wynurzał się z ziemi po srogim ataku. Tak to robi wrażenie szczególnie dla takiego miłośnika jaszczura jak ja.

No i mamy główne mięsko w naszym daniu, czyli "Godzilla Interception Operation". To cała mini-historia. Zanim cokolwiek się zaczęło, obejrzeliśmy krótkie wideo (parę minut, ale mega fajne, przyznam), które wprowadzało w temat – dlaczego Godzilla w ogóle leży na tej wyspie Awaji. Okazuje się, że potwór został... uśpiony po ostatnim ataku, I my, jako uczestnicy, właśnie dołączamy do specjalnego zespołu kontrolującego go, żeby przypadkiem się nie obudził.

No i potem, jako agenci tej operacji, przechodzimy do akcji głównej – wlatujemy na prosto w paszczę uspionego Godzilli. Ta tyrolka to symulacja misji zwiadowczej/badawczej, która prowadzi prosto do środka modelu. Tak można się poczuć jak na prawdziwej, tajnej misji. Widok z góry na tego bydlaka i wlot do paszczy... tak bardzo bezcenne.

Po tyrolce, plan operacji zakładał dalsze działania. Miała być jeszcze zabawa w strzelanie, która w narracji symulowała niszczenie "komórek" Godzilli, żeby utrzymać go w uśpieniu. Niestety podczas naszego pobytu akurat ta atrakcja miała problemy techniczne :c

Następnie przechodzi się już do bardziej klasycznej części – Muzeum Godzilli. Tam jest już "muzealnie" – są tam głównie modele potworów, szkice koncepcyjne, plakaty z różnych epok Godzilli, duże makiety. Niestety nie uświadczyłem w owym muzeum oruginalnych kostiumów, ale i tak dla kogoś, kto widział te filmy tyle razy, to jak wejście do skarbca. Można stać i podziwiać detale na modelach potworów godzinami, choć samo muzeum jest dosyć małe – jedna takiej średniej wielkości hala. Cały wypad doprawiony tematycznym jedzonkiem białe curry Mothra, Godzillowe piwko i burger Destroyah, wszystko smaczne :D

Ale czy było warto? A i owszem! Każdy jeden jen wydany na bilet. Czułem się znowu jak gówniak, który po raz pierwszy zobaczył Godzillę na ekranie, tylko tym razem mogłem (prawie) dotknąć historii i wlecieć w paszczę Króla :D

Suma sumarum, jeśli jesteście w rejonie Osaki i macie trochę wolnego czasu, a #godzilla to dla Was coś więcej niż tylko wielki jaszczur, to bardzo polecam. Mega przeżycie i powrót do dzieciństwa gwarantowany.

#podrozujzwykopem #chwalesie #kaiju
Zrobotyzowany - Wróciłem niedawno z #japonia i chciałbym podzielić się z Wami czymś, ...

źródło: 20250328_125242

Pobierz
  • 76
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@oddalenie: Znaczy sie ona oficjalnie jest uspana i trzeba zrobić regularny profilaktyczny przegląd paszczy czy dalej śpi xD owszem wydaje sie głupie, jakoś musieli sobie wykminić wjechanie tyrolką do mordy :D tak czy inaczej frajda przednia :D
  • Odpowiedz
@Zrobotyzowany: Ja jebe! Jakbym o sobie czytał, zazdro mega. Najdroższy z całej podróży był lot do Japonii czy zakwaterowanie?
Było w muzeum coś z Godzilli Minus One, czy jednak za wczesny był film? I była gdzieś ta typowa dla Godzilli muzyczka albo jej ryk?
  • Odpowiedz
@MightandMagic: Nope z minus one nic nie było. Co do muzyczki to spamowiali motywem Akira Ifukube gdzie sie da xD ale to na duzy plus bo uwielbiam ją. Tak ryk też był :D Co do kosztów, to zdecydowanie lot, gdyby nie koszty lotu to byłbym w Japonii raz na 3 miechy bankowo.
  • Odpowiedz
@shekerama: no nieźle xDDD kiedys jak nie byłem zaprzyjaźniony z angielskim to czytałem co sie da w polskim necie wiec bankowo musiałem czytać Twoje teksty :D pozdrawiam serdecznie kolegę Godzillowego zajawkowicza :D
  • Odpowiedz