@katopa: u mnie w korpo wszyscy 50+ tlumaczą wszystko co udało się naprawić w taki sposób, żeby nikt na pewno się nie połapał co to mogło być i jak zostało naprawione, a jeden nawet wklepał w kod swój e-mail na stałe, żeby prosto do niego logi o błędach przychodziły i zawsze przychodzi z pomocą i jest zawsze pierwszy na liście pracowników do utrzymania
@VGT: Jakiś programista raz napisał aplikację, jakaś baza danych, jakiejś firmie, która raz w roku się wywalała. Wtedy do niego dzwonili, a on wszystko "naprawiał" online. Oczywiście za kasę. Skapnęli się jak awaria przytrafiła się w czasie jego urlopu i musieli zatrudnić zewnętrznego informatyka. Dosyć sławna historia to była. PS. To nie był Newag, a sama historia chyba sprzed 10-ciu lat, albo może i starsza.
@FilSardyn: Nie jestem programistą, ale to co zauważyłem pewnie tyczy się ich także, że starsi stażem nie dzielą się w pełni wiedzą z młodymi, tak by Ci ich nie wygryźli. Można powiedzieć, że i mnie się to tyczy, ale akurat w mojej pracy nie ma osoby, która wykazałaby się ambicją, by samemu się czegoś nowego nauczyć.
@Chrystus no nie, właśnie jest na odwrot. Często z młodymi pracuje się lepiej, bo można ich nauczyć porządnego kodowania, przez co później jest mniej syfu, a zawsze jest co robić.
@FilSardyn: Prawdą jest, że dobrze nauczony pracownik pomoże w pracy. Ale ja raczej miałem na myśli wyższe pozycje kierownicze. Ale np u siostry w firmie nakazali wszystkim starszym stażem kierownikom przekazanie wiedzy i wprowadzenie do obowiązków wybranym osobom, którzy w razie "W" mają ich zastąpić. Wcześniej wedle słów siostry, zadzierali nosa i czuli się nie do ruszenia. Ale ja raczej podejrzewam Covid, który dopiero co się zakończył.
Młody prawnik dzwoni do swojego ojca, również prawnika:
– Tato, udało mi się! Wygrałem sprawę, nad którą ty i dziadek pracowaliście przez całe
JSP?
A myślałem, że to Java Server Pages.
@mk321: you're too old man
Skapnęli się jak awaria przytrafiła się w czasie jego urlopu i musieli zatrudnić zewnętrznego informatyka. Dosyć sławna historia to była.
PS. To nie był Newag, a sama historia chyba sprzed 10-ciu lat, albo może i starsza.
Można powiedzieć, że i mnie się to tyczy, ale akurat w mojej pracy nie ma osoby, która wykazałaby się ambicją, by samemu się czegoś nowego nauczyć.
Ale np u siostry w firmie nakazali wszystkim starszym stażem kierownikom przekazanie wiedzy i wprowadzenie do obowiązków wybranym osobom, którzy w razie "W" mają ich zastąpić. Wcześniej wedle słów siostry, zadzierali nosa i czuli się nie do ruszenia. Ale ja raczej podejrzewam Covid, który dopiero co się zakończył.