Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Wpadłam w kompulsywne objadanie się i trwa to już od pół roku. Przytyłam 12 kg. Całe życie byłam szczupła.

Wszystko zaczęło się od nagromadzenia stresu w krótkim czasie. Problemy rodzinne, choroba bliskiej osoby, problemy w pracy. Jak już się wali, to po całości. Zajadałam nerwy. Niewinna czekoladka, zamawianie sobie pizzy na obiad. Nawet nie zauważyłam, gdy przytyłam. Nigdy nie musiałam być na diecie ani sprawdzac kalorii. Jestem w momencie, gdy czuje, że mam zero kontroli nad soba w trakcie napadu. Obcykałam sobie o co chodzi z tym białkiem, błonnikiem, deficytem. Byłam u dietetyka. Z ruchem u mnie nie ma problemu. Jestem aktywna fizycznie. Ale nie potrafię przestać żreć. Mogę cały dzień jeść co trzeba, nie być w ogóle głodna, a i tak o 22 zjeść 5(!) kanapek z tym, co akurat jest w lodówce i szperać za wafelkami po szafkach. Każde wyjście do sklepu po normalne zakupy kończy się napadowym braniem np. ciastek na wagę i zjadaniem ich po drodze, żeby nikt nie widział. Moim największym problemem jest to, że wyszlam z domu z poczuciem, ze 90% mojej pewności siebie jest zbudowane na byciu chudą. W mojej rodzinie to, że kobiety są chude i drobne, to powód do dumy. Dużo się u mnie komentowało „grubasów” i to, że np. mama jest lepsza od jakiejś pani, bo jest szczupła. To sprawia, że odkąd przytyłam nienawidzę siebie, nie chce dla siebie dobrze. Koło się zamyka. Żrę, bo siebie nie lubię. Nie lubię siebie, bo żrę. Wstydzę się założyć stare spodnie, bo są opięte, więc kupuje szerokie rzeczy, które sprawiają, że nie czuję jak tyję. Oczywiście mama już skomentowała, że się zapuściłam i mam „boczki”. Teoretycznie mam całą motywację by przestać jeść za dużo. Nie chcę być gruba, czuję presję. A mimo to wiem, że rano wstanę, zjem śniadanie jak trzeba, a potem się objem. Nie rozumiem tego. Czy ktoś w ogóle to rozumie, skoro nawet ja sama siebie nie rozumiem? Nie chce tak żyć. A znikąd pomocy, każdy mi tylko mówi „to jedz mniej”. Kiedy ja nie potrafię, nie panuje nad tym.

#kompulsywneobjadanie #dieta #rozowepaski

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Nighthuntero

  • 26
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W mojej rodzinie to, że kobiety są chude i drobne, to powód do dumy.


@mirko_anonim: Prawidłowo

A znikąd pomocy, każdy mi tylko mówi „to jedz mniej”. Kiedy ja nie potrafię, nie panuje nad tym.


Może ozempic albo coś w tym stylu
  • Odpowiedz
@mirko_anonim kompulsywne objadanie się jest zaburzeniem odżywiania. Umów wizytę u psychologa/psychoterapeuty, który się specjalizuje w ich leczeniu. Pomoże Ci zarówno zrozumieć Twój problem jak i pokieruje Twoim zdrowieniem.

W każdym razie na ten moment nie nakładaj na siebie presji, że musisz schudnąć. Dużo ważniejsze jest najpierw ustabilizowanie napadów i dopiero z czasem "odchudzanie się". Ale możliwe, że w momencie w którym wyjdziesz z kompulsów, waga sama zacznie spadać.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: psychiatra, psycholog

I rada ode mnie. Nie rzucaj od razu. Zjedz jedno ciasteczko mniej. Schodzenie po ciasteczku, powoli. Nie każdy batonik to zło wcielone, raczej ich nagromadzenie, więc nie uważaj każdego zjedzonego ciastka za swój upadek życiowy, za to zacznij siebie doceniać za każde ciastko, którego dzisiaj nie zjadłaś, jeśli sobie go odmówiłaś

Powodzenia
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: porozmawiaj z kimś doświadczonym z ed/kompulsywnym objadaniem etc. Jakimś psychologiem, psychodietetyki czy jak to się zwie, ale koniecznie z osobą, która zajmuje się też psychiką i specjalizuje w tego typu rzeczach. Powodzenia ()
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Przestań kupować sobie większe ciuchy, bo to pogodzenie się ze swoją większą wagą - Cisna Cie stare rzeczy? - To kara za obżarstwo i zwiększenie wagi, oraz ostatni dzwonek, żeby przestać się objadać. Robisz wszystko, żeby w nie z powrotem wejść. Przestań kupować sobie słodycze czy słodkie napoje. Po prostu tego nie dotykaj, jak nie będzie niczego takiego w domu, to po prostu tego nie zjesz. U mnie działa
  • Odpowiedz
@Glikol_Propylenowy: przy kompulsywnym obżarstwie (mam "ataki" na jedzenie słodyczy), jak nie mam w domu nic słodkiego w domu, to potrafię łyżeczką wyjadać cukier z cukiernicy. Jeśli sam nie reagujesz w taki sposób na duży stres, tylko ściskiem żołądka, to to jest zupełnie coś innego niż zwykła chęć na batonika

Ostatnio odkryłam, że mrożone maliny dają radę, jako substytut słodkiego
  • Odpowiedz
@moll: ja tam ładowałem słodzik do mordy za dawnych czasów na redukcji. Zdawało egzamin, bo świadomość dolozenia kalorii skutecznie poprawiała jego smak
  • Odpowiedz
@moll: fuj to jeść cukier. Pomijając, że podobnie jak słodzik jest mało atrakcyjny smakowo, to jeszcze świadomość marnowania kalorii w taki sposób pozostawia głęboki niesmak ;)
  • Odpowiedz
@moll: jak widać nie, choć może nie wiem co to kryzys psychiczny, z drugiej strony już pisałem kiedyś, że depresje to problemy nowoczesnego świata, nieporadnych bananowych ludzi.
  • Odpowiedz