Wpis z mikrobloga

@GeDox: To jakiś żart? Programista na B2B może nazwać się przedsiębiorcą kiedy sam sobie szuka klientów i ich obsługuje, nie potrzebując do tego żadnych pośredników, pracuje kiedy chce a nie w godzinach narzuconych przez pracodawcę. Czyli typowy freelancing. Co to za przedsiębiorczość jak się pracuje przez jednego pośrednika i tylko dla jednego pracodawcy bo na nic więcej albo nie ma czasu, albo jakieś zapisy o zakazie konkurencji tego zabraniają?
  • Odpowiedz
@daro1: nie ma sensu dyskutować z osobą, która nigdy nie pracowała w konkraktorni. Taka to przedsiębiorczość, że gdy skończy się projekt, to robię inny - dla innej konkraktorni, po czym mogę wrócić do obecnej. Zakaz konkurencji to norma, ale chyba nie będziesz współpracował z klientem załatwiony przez pośrednika?
  • Odpowiedz
@GeDox: Pracowałem kiedyś dla agencji interaktywnej a przez nią realizowałem projekt dla jakiegoś zagranicznego klienta. To jednak nie to samo co pracować dla tego klienta bezpośrednio. Ile na tych kontraktach wyciągasz i co najważniejsze czy to Ty a nie pośrednik możesz dyktować warunki? Ja wiem że to jest jeden projekt, potem kolejny bo raczej nie da rady ciągnąć obu na raz (kiedyś na tym się mocno przejechałem) ale to tak
  • Odpowiedz