Aktywne Wpisy

Nutaharion +83
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

Mck_98 +133
źródło: 1000043101
PobierzSkopiuj link
Skopiuj link

źródło: 1000043101
PobierzRegulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
Mam pytanie do innych, którzy przez to przechodzili. Byłam wychowywana w rodzinie katolickiej w której byłam karana ciszą albo płaczem gdy nie chciałam iść do kościoła, albo spowiedzi. Skończyłam 18 lat i czym prędzej wyprowadziłam się od rodziców. Nigdy nie wierzyłam w Boga, ale jak przyjeżdżam ich odwiedzać to pójdę z nimi do kościoła w niedzielę, bo dla mnie to tylko godzina, a oni są szczęśliwi. Ale jestem już tym zmęczona. Mam wrażenie, że są za słabi na prawdę. Kiedyś jak mój brat zażartował, że nie wierzę to moja mama przez cały tydzień plakala. Taka jest. Teraz moi rodzice są na emeryturze i moja mama bierze udział w wielu kółkach i spotkaniach kościelnych, tak naprawdę chodzi do niego codziennie. Pomimo że przypominam im czasem że spowiedź i fakt jak często chodzę do kościoła to moja prywatna sprawa, to ciągle słyszę o to pytania. I mam ich zwyczajnie dość. Z drugiej strony w mojej głowie są takimi dużymi dziećmi. Skąd ten strach we mnie przed powiedzeniem im prawdy? Nie boje się tego że nie będą chcieli się do mnie odzywać. Bardziej faktu, że sami sobie z tym nie poradzą, może zbudowali w mojej głowie taki obrazek, bo najczęściej jak z nimi rozmawiam to narzekają na wszystko na co tylko się da. Typowa mentalność ludzi starszych, a może po prostu Polaków. Zależy mi na nich, nie chce dla nich źle, ale mam dość tego ciągłego wchodzenia na głowę i mówienia mi co mam robić, pomimo, że nie pytam. Pytań o ślub i dzieci nie zliczę, chociaż wspominałam że nie jest to moja wizja życia . To jest to taki poziom fanatyzmu religijnego, że w odpowiedzi słyszę, że skoro nie chce mieć dzieci i męża to powinnam zostać zakonnicą. Ten poziom.
Jak pozbyć się tego poczucia że prawda wcale ich nie zabije? Że są dość silni by ją przetrawić i dać mi na tej płaszczyźnie święty spokój?
#religia #ateizm
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
A ja nie mam ślubu kościelnego, do kościoła nie chodzę nawet w święta a jak mama mnie odwiedza to ja zawożę i tyle. Dzieci moje były w szkole katolickiej przez lata (ze względu na języki których się uczyły) i zadziałało to jak szczepionka i też nie wierzą.
Duża szansa że rodzice to zniosą. Może mama popłacze ale
@mirko_anonim: Nie, ani mentalność ludzi starszych, ani Polaków
To mentalność ludzi zaburzonych w wierzę. Wiek i narodowość nie ma tutaj znaczenie.
Postawić na swoim i nie wdawac się w dyskusje. Nie musisz uzasadniać swoich racji, nie musisz się tłumaczyć. Jesteś osobą dorosła i
Ale nie wiem co ja bym zrobił na twoim miejscu, nie lubię takich sytuacji, gdzie wszyscy chodzą z kwaśnymi minami, może wolałbym udawać dalej dla świętego
@mirko_anonim: mój tate jest starszy, jest Polakiem i cały czas jak ktoś poruszy temat koscioła to mówi że on by najchętniej "tych pedałów w czarnych sukienkach" do więzień powsadzał", więc to chyba nie to.( ͡° ʖ̯ ͡°)
Powinna móc Ci pomóc w tym tak, że będzie to z godne z tym co czujesz.
Jeśli to taka powierzchowna wiara, bardziej nastawiona na kościół, obrzędy, co ludzie powiedzą itp. - to wtedy jak najbardziej postawić na swoim
A jeśli to głęboka wiara, z przekonania, to zapewne oni wierzą dosłownie (wiedzą!), że ściągasz na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo, że autentycznie możesz trafić na zawsze, na całe życie do piekła, i bardzo się boją o ciebie i stąd wynika ich zachowanie.