Wpis z mikrobloga

Można mieć środki ale chcieć aby dziecko nabrało samodzielności a nie wszystko podtykać pod nos na gotowo


@smk666: Ja nie mam ochoty być niewolnikiem, rodzice wiedzieli że może być taka opcja że takie dziecko zrobią, więc brali to pod uwagę = nie muszę być samodzielny = mam dostać chajs bo tak wolę, to jest mój wybór

Nie potrafiłbym dzisiaj ogarnąć ani elektroniki, ani napraw auta ani tematów remontowych gdybym to wszystko miał
  • Odpowiedz
@Zgrywajac_twardziela kto niby? Ty pojmujesz 20% bezrobocia w calym kraju a 5% obecnie? To nie znaczy ze jak pojedzie z miasteczka gdzie jest 10% bezrobotnych do miasta z 1% bezrobocia to ma mozliwosc szybko cos złapac do roboty, na poczatku wieku mogles co najwyzej jechac ( jak miales za co) z miasteczka gdzie jest 40% bezrobotnych do miasta z 15% bezrobocia i tam tez byc bezrobotnym
  • Odpowiedz
Nie no po prostu nie biorą odpowiedzialności za coś za co nie są w stanie, nie próbują udawać najlepszych tak jak ich rodzice, moi rodzice byli pewni wszystkiego, a c---a mi dali XD lepsze nie robienie dzieciów niż zrobienie i próbowanie wymigać się od odpowiedzialności,


@Prawdziwy-Makowiec: Ahmed nie ma takich zmartwień i po prostu cię zastąpi. On i jego 6 synów będzie w stanie wytłumaczyć ci, że twoje mieszkanie jest
  • Odpowiedz
jak ktoś chce mieć niewolnika po zawodówce, który będzie robił fizycznie do śmierci to spoko, taki dzieciak mało kosztuje.


Ale jak ma mieć wykształcenie, dobrą pracę, to trzeba włożyć kupe pieniedzy.


@GrafikaUltraHaDe: przecież ta kupa kasy i tak się nie spłaci, bo typ będzie pracował w jakimś korpo za 5 koła i lizał jaja szefowi, a dla rodziców i tak czasu nie bedzie.
  • Odpowiedz
Tu nie chodzi o żadne branie odpowiedzialności czy obniżenie poziomu życia, tylko o to, że ludzie którzy się wychowywali w biedzie nie chcą takiej samej chujni dla swoich dzieci, plus ich niepewność wynika właśnie z tego, że tej nędzy w dzieciństwie doświadczyli ¯\(ツ)/¯

@Zgrywajac_twardziela: I zamiast zrobić cokolwiek, żeby zakończyć tę biedę, wolą żeby ludzkość wyginęła.

Są "straconym pokoleniem" dzięki swoim rodzicom którzy niczego sensownego im nie zapewnili poza ciągłą
  • Odpowiedz
93 rocznik jak chodził do szkoły to część rodziców nie miała z czego dać dziecku na buty, ubrania czy podręczniki. Klasykiem było że siadałeś w 2-3 osoby w ławce i czytaliście z jednej książki.


To nie były dobre czasy na dorastanie, bo była bieda, zazdrość, kradzieże, głupie pomysły, wszędobylskie u----i, p-----c i nie bardzo dało się coś z tym zrobić, bo wszyscy dookoła mieli tak samo.


@SarahC: Ty pamiętasz, czy
  • Odpowiedz
@Prawdziwy-Makowiec: To nie do końca kwestia pokolenia per se tylko dostępu do informacji i możliwości/oczekiwań. Dziadek z babcią normalnie mieszkanie dostali ze względu na posiadanie czwórki dzieci. Rodzice też jakoś po taniości pierwsze mieszkanko na kredyt z niskim oprocentowaniem, ratą. Ty chłopie zbieraj pół miliona albo kredytuj się na pół wypłaty i żyj z ochłapów.
  • Odpowiedz
@GOHAN: dokładnie. Sam nie miałem Pegasusa, pierwszy rower na komunie i to nie jakiś wypasny, zabawek niewiele, internet to dopiero w liceum miałem, telefon w gimnazjum i to sam na niego zarobiłem, w domu się nie przelewalo, ale ani brudny ani głodny nie chodziłem a dzieciństwo wspominam bardzo dobrze. Nie kwestia biedy, tylko miłości i wychowania rodziców.
  • Odpowiedz
@JohnyArkad Wtedy też były trochę inne czasy, kiedyś w kasie każdy był biedny, co najwyżej trafił się dziecka lub dwóch z zamożniejszych rodzin a reszta klepała podobna biedę. Dzisiaj jest już pewnie spore rozwarstwienie w klasach i masz sporo dzieciaków bogatych ludzi, klasy średniej i mniej zamożnych więc sama miłość nie wystarczy żeby dobrze wychować dziecko. Sami sobie właśnie stworzyliśmy problem ten problem idąc mocno w konsumpcjonizm.
  • Odpowiedz
@Marek_Licyniusz_Krassus: tak, trochę się zgadzam z tym że każdy miał praktycznie równo i nie było takiej presji wywołanej przez internet i media na konsumpcjonizm. Wtedy może i ta miłość wystarczała. Teraz no cóż... Sam mam dwulatka, obecnie wychowałem go tak, że patyk i wizyta na wsi lub na placu zabaw daje mu więcej radości niż nowa zabawka. Zobaczymy co dalej;)
  • Odpowiedz