Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
#rodzina #prawo #zalesie

Mirki potrzebuję przede wszystkim się wygadać, ale wszelkie porady mile widziane, może ktoś był w podobnej sytuacji.

Mam 26 lat, od czasu rozpoczęcia studiów nie mieszkałem w domu rodzinnym - wynajmowałem z kumplami typową studencką stancję (co ważne zawsze sam za nią płaciłem - pracowałem całe studia). Teraz po obronieniu się, doszliśmy do wniosku że pora by każdy poszedł w swoją stronę. Z tego powodu wróciłem tymczasowo do rodziców, od razu zapowiedziałem że nie powinno to zająć dłużej niż kilkanaście tygodni oraz że chce dorzucać się do rachunków (pracuję zdalnie i ogólnie mam sporo elektroniki więc napewno będzie wychodzić dużo więcej za prąd). Starzy nie chcieli o tym słyszeć więc pomyślałem że przynajmniej raz na jakiś czas będę robił duże zakupy tak by odciążyć ich czasowo i finansowo.

Niestety po miesiącu mieszkania z nimi uderzyło mnie jak wygląda sytuacja. Moi rodzice nie są w #zwiazki tylko na dobrą sprawę żyją w separacji, dom jest na tyle duży, że oprócz kuchni nie ma miejsca gdzie się na codzień mijają. Praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Ich codzienne rutyny przerażająco się od siebie różnią:
- Matka: codziennie jeździ do pracy, robi zakupy wracając, po powrocie gotuje obiad dla siebie i dla mnie, szykuje coś do wzięcia następnego dnia do pracy i ogarnia w kuchni, wieczorami czyta książki, ogląda seriale na Netflixie, czasem coś poszyje. W weekendy siedzi w kuchni z książką kucharską testując nowe przepisy lub wyjeżdża do brata/siostry. Ogólnie widzę że nie jest zbyt szczęśliwa i nudzi ją obecny stan rzeczy, ale nie bardzo wiem jak mógłbym jej pomóc.
- Ojciec: od kilku miesięcy bezrobotny, jednak z racji że od zawsze prowadzi działalność, nie może się zarejestrować nawet w Urzędzie Pracy. Całymi dniami siedzi przed telewizorem/Youtubem. Z czynności "domowych" czasami odśnieży podwórko/samochody. Od zawsze pracę miał załatwianą poprzez układ, po prostu znając się z odpowiednią osobą, która ogarniała mu kontrakt ze stawką niewspółniernie wyższą do zakresu obowiązków. Obecnie czeka na kolejną taką posadę, ale chyba żaden z "kolegów" nie ma mu nic do zaproponowania, a jedyna rozmowa o szukaniu czegoś na własną rekę (do emerytury zostało mu 5-6 lat) skończyła się słowami: "W ogłoszeniach za takie pieniądze to debila jedynie sobie znajdą". Wydaje mi się że obecna sytuacja zrodziła u niego chorobliwe skąpstwo (bo to że jest oszczędny to zawsze było można powiedzieć w złym tego słowa znaczeniu - najbardziej "oszczędzał" na mnie i moim rodzeństwie). Na zakupy woli pojechać bezpłatnym w naszej gminie autobusem na kilka razy niż zużyć paliwo, nigdy nie umiał gotować więc żywi się gotowymi daniami do odgrzania z promocji lub zawekowanym jedzeniem przywiezionym co jakiś czas od rodziny ze wsi.

Wczoraj z ojcem miałem ostre spięcie gdy zapytałem go o opinię na temat samochodu, nad zakupem którego myślę od jakiegoś czasu (zna się trochę na motoryzacji), ojciec się zagotował i zaczął mi robić wykład, że to on płaci moje rachunki a ja sobie wymyślam samochód za kilkadzieścia tysięcy zamiast odkładać na wkład własny i że on może mi znaleźć samochód poniżej 10 tysięcy, który będzie jeździł i tanio się go naprawia. Krótko wyjaśniłem mu że dorosłem do zakupu samochodu, którym nie strach jechać na wakacje za granicę z wizją powrotu na lawecie i który zwyczajnie chociaż trochę cieszy oko na podjeździe. Tym bardziej, że jestem w stanie odłożyć na taki samochód w kilka miesięcy. Mieszkania natomiast nie zamierzam kupować, bo nie wiążę przyszłości w Polsce i wiem że przy następnej zmianie pracy na 99% czeka mnie relokacja za granicę (jeden rok studiów mieszkałem i pracowałem na południu Europy i był to najlepszy czas w moim życiu), nie wspominając już o warunkach kredytów w chwili obecnej. Szukam po prostu jakiegoś komfortowego mieszkania do wynajęcia samemu i liczę, że na wiosnę coś fajnego znajdę i się wyprowadzę.

Kłóciliśmy się dobre pół godziny, a na koniec wygarnąłem mu że większość moich znajomych mieszkania podostawało od rodziców a ja mogłem tylko pomarzyć więc nie ma prawa się wypowiadać na ten temat. Gdy wróciłem do pokoju przyszła do mnie matka i to co mi powiedziała jeszcze bardziej mną wstrząsnęło. Otóż chwilę przed moim powrotem, matka mając dosyć takiego stanu rzeczy chciała wziąć rozwód (po najmniejszej lini oporu, bez orzekania o winie, dzieląc majątek po połowie), ojciec ponoć ją totalnie wyśmiał argumentując, że jemu się teraz totalnie nie opłaca taki rozwód a o podziale 50/50 może zapomnieć, bo "zarobił dużo więcej" przez całe małżeństwo - zapominając chyba że to jego pomysłem było żeby matka zostawiła na dobre kilka lat pracę by odchować mnie i moje rodzeństwo. Dodatkowo kilkukrotnie przez ostatni rok znalazła kilka adresowanych do niego listów z ponagleniami ze skarbówki i podejrzewa że może mieć mniejsze lub większe długi (stąd też decyzja o rozwodzie żeby nie dzielić z nim tych długów).

O ile dopuszczam fakt, że mogła trochę podkoloryzować faktyczny stan rzeczy to zacząłem się zastanawiać nad tym co mnie może z jego strony czekać w najbliższej przyszłości. Czy możliwe jest żebym odziedziczył w jakiś sposób jego potencjalne długi, albo żeby mógł żądać ode mnie alimentów? Zarabiam zdecydowanie najlepiej z rodzeństwa (bardzo duże korpo #pracait) i doskonale o tym wie.



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: tak, możesz dziedziczyć długi po rodzicach (jak każde z rodzeństwa). Tak, może Cię pozwać o alimenty (jak każde z rodzeństwa). Lepiej skup się na mamie. Pomóż jej wyjść z impasu. Z tego co piszesz, to ona poświęcała swoje lata kariery na wychowanie Ciebie i rodzeństwa. Ponadto nie jest tak jak mówi Twój ojciec. To, że on zarabiał a ona "siedziała w domu", są małżeństwem, mają wspólnotę majątkową, jej pracą
  • Odpowiedz
znalazła kilka adresowanych do niego listów z ponagleniami ze skarbówki i podejrzewa że może mieć mniejsze lub większe długi (stąd też decyzja o rozwodzie żeby nie dzielić z nim tych długów).


@mirko_anonim: Ale brutalny blackpill. Chlop cale zycie z---------ł, na tyle dobrze ze wasza matka mogla zostac w domu i was wychowac na ludzi, a teraz po 25 latach czy ilus tam - ojciec nie ma pracy przez pol roku
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Na razie to wszelkie długi będą problemem matki, skoro nie ma rozwodu, dopiero jakby ojciec umarł to ty i rodzeństwo też dziedziczycie długi, o ile przyjmujecie spadek. Alimentów raczej nie dostaniesz na ojca, skoro nie na przesłanek żeby ojciec nie mógł podjąć pracy, a jedynie on nie chce bo mu stawki nie pasują. Musiałby nie mieć możliwości podjęcia pracy, jakaś choroba, żeby alimenty się należały, no i raczej każde
  • Odpowiedz
Matka: codziennie jeździ do pracy, robi zakupy wracając, po powrocie gotuje obiad dla siebie i dla mnie

Ojciec (...) nigdy nie umiał gotować więc żywi się gotowymi daniami do odgrzania z promocji lub zawekowanym jedzeniem przywiezionym co jakiś czas od rodziny ze wsi.


@mirko_anonim: Fajnie się tam bawicie.
  • Odpowiedz