Aktywne Wpisy

Lewusx +37
Siemanko, przyszedł czas na kolejną małą aktualizację.
Waga w ostatnich 2 tygodniach w trendzie wzrostowym, z poziomów 118,5-120kg, obecnie pokazuje częściej 120,5-121,5kg, więc bardzo, ale to bardzo optymistycznie.
Do tej pory nie było podziału na DT/DNT, leciałem po kolei 2 dni niskie - 300B/70T/350WW, a potem dzień wysoki - 300B/70T/550WW.
Od
Waga w ostatnich 2 tygodniach w trendzie wzrostowym, z poziomów 118,5-120kg, obecnie pokazuje częściej 120,5-121,5kg, więc bardzo, ale to bardzo optymistycznie.
Do tej pory nie było podziału na DT/DNT, leciałem po kolei 2 dni niskie - 300B/70T/350WW, a potem dzień wysoki - 300B/70T/550WW.
Od
źródło: 3139247A-48C0-4EA8-97D3-D42852F577C7
Pobierzpo zeszlotygodniowym buncie dzis zrobie podsumowanie 10 tygodnia #igrzyskabebzonow
choc znowu nie warto
11 kilo schudliscie, czyli tyle co mocna duza kupa 3-5 grubasow
Wyniki są po prostu tragiczne. Zamiast dokręcać śrubę na finiszu, większość z Was uznała, że ma już wakacje, ocyzwiscie cos tam oszukuja ze niby rekompozycja, dekompozycja czy inne gowno ale tak naprawde to zrecie jak swinie ciagle i ciagle
wstyd i poruta i nie wiem czmeu marnuje na was w
choc znowu nie warto
11 kilo schudliscie, czyli tyle co mocna duza kupa 3-5 grubasow
Wyniki są po prostu tragiczne. Zamiast dokręcać śrubę na finiszu, większość z Was uznała, że ma już wakacje, ocyzwiscie cos tam oszukuja ze niby rekompozycja, dekompozycja czy inne gowno ale tak naprawde to zrecie jak swinie ciagle i ciagle
wstyd i poruta i nie wiem czmeu marnuje na was w





#rodzina #prawo #zalesie
Mirki potrzebuję przede wszystkim się wygadać, ale wszelkie porady mile widziane, może ktoś był w podobnej sytuacji.
Mam 26 lat, od czasu rozpoczęcia studiów nie mieszkałem w domu rodzinnym - wynajmowałem z kumplami typową studencką stancję (co ważne zawsze sam za nią płaciłem - pracowałem całe studia). Teraz po obronieniu się, doszliśmy do wniosku że pora by każdy poszedł w swoją stronę. Z tego powodu wróciłem tymczasowo do rodziców, od razu zapowiedziałem że nie powinno to zająć dłużej niż kilkanaście tygodni oraz że chce dorzucać się do rachunków (pracuję zdalnie i ogólnie mam sporo elektroniki więc napewno będzie wychodzić dużo więcej za prąd). Starzy nie chcieli o tym słyszeć więc pomyślałem że przynajmniej raz na jakiś czas będę robił duże zakupy tak by odciążyć ich czasowo i finansowo.
Niestety po miesiącu mieszkania z nimi uderzyło mnie jak wygląda sytuacja. Moi rodzice nie są w #zwiazki tylko na dobrą sprawę żyją w separacji, dom jest na tyle duży, że oprócz kuchni nie ma miejsca gdzie się na codzień mijają. Praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Ich codzienne rutyny przerażająco się od siebie różnią:
- Matka: codziennie jeździ do pracy, robi zakupy wracając, po powrocie gotuje obiad dla siebie i dla mnie, szykuje coś do wzięcia następnego dnia do pracy i ogarnia w kuchni, wieczorami czyta książki, ogląda seriale na Netflixie, czasem coś poszyje. W weekendy siedzi w kuchni z książką kucharską testując nowe przepisy lub wyjeżdża do brata/siostry. Ogólnie widzę że nie jest zbyt szczęśliwa i nudzi ją obecny stan rzeczy, ale nie bardzo wiem jak mógłbym jej pomóc.
- Ojciec: od kilku miesięcy bezrobotny, jednak z racji że od zawsze prowadzi działalność, nie może się zarejestrować nawet w Urzędzie Pracy. Całymi dniami siedzi przed telewizorem/Youtubem. Z czynności "domowych" czasami odśnieży podwórko/samochody. Od zawsze pracę miał załatwianą poprzez układ, po prostu znając się z odpowiednią osobą, która ogarniała mu kontrakt ze stawką niewspółniernie wyższą do zakresu obowiązków. Obecnie czeka na kolejną taką posadę, ale chyba żaden z "kolegów" nie ma mu nic do zaproponowania, a jedyna rozmowa o szukaniu czegoś na własną rekę (do emerytury zostało mu 5-6 lat) skończyła się słowami: "W ogłoszeniach za takie pieniądze to debila jedynie sobie znajdą". Wydaje mi się że obecna sytuacja zrodziła u niego chorobliwe skąpstwo (bo to że jest oszczędny to zawsze było można powiedzieć w złym tego słowa znaczeniu - najbardziej "oszczędzał" na mnie i moim rodzeństwie). Na zakupy woli pojechać bezpłatnym w naszej gminie autobusem na kilka razy niż zużyć paliwo, nigdy nie umiał gotować więc żywi się gotowymi daniami do odgrzania z promocji lub zawekowanym jedzeniem przywiezionym co jakiś czas od rodziny ze wsi.
Wczoraj z ojcem miałem ostre spięcie gdy zapytałem go o opinię na temat samochodu, nad zakupem którego myślę od jakiegoś czasu (zna się trochę na motoryzacji), ojciec się zagotował i zaczął mi robić wykład, że to on płaci moje rachunki a ja sobie wymyślam samochód za kilkadzieścia tysięcy zamiast odkładać na wkład własny i że on może mi znaleźć samochód poniżej 10 tysięcy, który będzie jeździł i tanio się go naprawia. Krótko wyjaśniłem mu że dorosłem do zakupu samochodu, którym nie strach jechać na wakacje za granicę z wizją powrotu na lawecie i który zwyczajnie chociaż trochę cieszy oko na podjeździe. Tym bardziej, że jestem w stanie odłożyć na taki samochód w kilka miesięcy. Mieszkania natomiast nie zamierzam kupować, bo nie wiążę przyszłości w Polsce i wiem że przy następnej zmianie pracy na 99% czeka mnie relokacja za granicę (jeden rok studiów mieszkałem i pracowałem na południu Europy i był to najlepszy czas w moim życiu), nie wspominając już o warunkach kredytów w chwili obecnej. Szukam po prostu jakiegoś komfortowego mieszkania do wynajęcia samemu i liczę, że na wiosnę coś fajnego znajdę i się wyprowadzę.
Kłóciliśmy się dobre pół godziny, a na koniec wygarnąłem mu że większość moich znajomych mieszkania podostawało od rodziców a ja mogłem tylko pomarzyć więc nie ma prawa się wypowiadać na ten temat. Gdy wróciłem do pokoju przyszła do mnie matka i to co mi powiedziała jeszcze bardziej mną wstrząsnęło. Otóż chwilę przed moim powrotem, matka mając dosyć takiego stanu rzeczy chciała wziąć rozwód (po najmniejszej lini oporu, bez orzekania o winie, dzieląc majątek po połowie), ojciec ponoć ją totalnie wyśmiał argumentując, że jemu się teraz totalnie nie opłaca taki rozwód a o podziale 50/50 może zapomnieć, bo "zarobił dużo więcej" przez całe małżeństwo - zapominając chyba że to jego pomysłem było żeby matka zostawiła na dobre kilka lat pracę by odchować mnie i moje rodzeństwo. Dodatkowo kilkukrotnie przez ostatni rok znalazła kilka adresowanych do niego listów z ponagleniami ze skarbówki i podejrzewa że może mieć mniejsze lub większe długi (stąd też decyzja o rozwodzie żeby nie dzielić z nim tych długów).
O ile dopuszczam fakt, że mogła trochę podkoloryzować faktyczny stan rzeczy to zacząłem się zastanawiać nad tym co mnie może z jego strony czekać w najbliższej przyszłości. Czy możliwe jest żebym odziedziczył w jakiś sposób jego potencjalne długi, albo żeby mógł żądać ode mnie alimentów? Zarabiam zdecydowanie najlepiej z rodzeństwa (bardzo duże korpo #pracait) i doskonale o tym wie.
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
@mirko_anonim: Ale brutalny blackpill. Chlop cale zycie z---------ł, na tyle dobrze ze wasza matka mogla zostac w domu i was wychowac na ludzi, a teraz po 25 latach czy ilus tam - ojciec nie ma pracy przez pol roku
@mirko_anonim: Fajnie się tam bawicie.