@mirko_anonim ad. 1 dziewczyna ma rację ad. 2 możecie kupić razem, ale z udziałami proporcjonalnymi do wkładu* i potem też w takich proporcjach spłacać kredyt (wobec banku będziecie odpowiadać oboje w całości, ale między sobą możecie się - prawnie skutecznie - umówić na to, że płacicie np. Ty 3/4 raty a ona 1/4)
*bez kombinowania z rozdzielnością zadziała tylko przy zakupie przed ślubem
@mirko_anonim: bez sensu jest zmieniać dwa pokoje na dwa pokoje, tym bardziej ze planujecie powiększyć rodzine. Jak już powiększysz to zobaczysz ze ten trzeci pokoj się przyda.
@ar2r0 słusznie gada. Mieszkanie po babci wynajmij, tu włóżcie po te 50k (które przyszła żona ma) i reszte na kredyt. Spłacacie po równo, dziewczyna ma poczucie bezpieczeństwa a Ty zabezpieczony kapitał. Możesz nawet z wynajmu płacić ratę. Niestety, ale w małżeństwie już tak jest ze czasem ktoś dokłada więcej.
@mirko_anonim: No ale z 1 ma rację, jak juz cos zmieniasz i planujesz większą rodzinę to lepiej żeby skok jakości życia był bardziej zauważalny, a nie dwa pokoje na dwa pokoje i kredyt xD
@mirko_anonim: ja wiem, że kobiety to mendy itp. Ale jak planujesz się ohajtać z laską, której po prostu nie ufasz (a tak wynika z tego postu) to po cholerę bierzesz z nią ślub? Z góry zakładasz, że zaraz to się porypie i się rozejdziecie oraz będzie podział majątku, to odpuść ten ślub, ułatwisz sobie wszystko. Co do wymiany 2 pokoi na 2 pokoje to całkowity bezsens, bo nie poprawisz sobie
zamienie mieszkanie 2 pokoje na kolejne 2 pokoje (co według jej bez sensu). Ale ja widze tu sens, że zamienie blok PRL na nowy blok. Dla mnie to odczuwalna jakość życia w lepszej dzielnicy.
@mirko_anonim: mieszkanie po babci pod wynajem, każde z was po 50 k oszczędności daje na wkład własny, bierzecie kredyt na wspólne mieszkanie i razem go spłacacie 50/50. Ty z najmu swojego mieszkania, ona z pensji. W razie W sprzedajecie wspólne lokum i ty wracasz do siebie, a ona do rodziców/swojego mieszkania, albo coś wynajmuje, albo cię spłaca i zostaje w nowym. Sytuacja win-win, lepszej nie wymyślisz.
że nie wyobraża sobie że wszystko będzie na mnie, a ona chciałaby po ślubie mieć coś wspólnego. - tutaj mamy wielki problem i nie wiem jak go rozwiązać, ona nie ma praktycznie wkładu własnego, żadnych oszędności. Słownie 0 . Chciałaby dołożyć mi maksymalnie 50k ( od rodziców) i mieć nieruchomość wartą 400-450 tysięcy na pół. Ja nie mogę się na to zgodzić, bo boje się że wyląduje z niczym. Oprócz tego mieszkania
@essalysolu no to przecież o tym pisałem. Z tym spłacaniem kredytu z najmu to już tak jako wariant. Jest też rada rzuć ją i mieszkaj sam, ale chyba nie o to chodzi autorowi. Ja też zarabiam więcej od żony a kase mamy wspólna. Nie czuje się z tym źle. Albo chcesz z kimś żyć albo robić interesy. Prawdopodobieństwo, że spotkasz kogoś fajnego z takim samym majątkiem i pensja jest niewielkie. Ja
Anonim (nie OP): Zrób tak jak mój kumpel. On włożył 50k, jego dziewczyna 50k, wzięli wspólny kredyt i kupili inne mieszkanie. Zrobili rozdzielność majątkową. Kumpel początkowo wynajmował stare mieszkanie, a później sprzedał i spłacał sobie swoją część kredytu ze swojego mieszkania zamiast z pensji. Jego dziewczyna nie ma dostępu do jego konta z zarobkiem po mieszkaniu, a po prostu kumpel czasami teraz kupuje jakieś droższe rzeczy dla ich dzieci, więc matka
1. Moja kobieta nie wyraża na to zgody z powodów że zamienie mieszkanie 2 pokoje na kolejne 2 pokoje (co według jej bez sensu). Ale ja widze tu sens, że zamienie blok PRL na nowy blok. Dla mnie to odczuwalna jakość życia w lepszej dzielnicy.
2.Nie chce na to się zgodzić także z powodów takich, że nie wyobraża sobie że wszystko będzie na mnie, a ona chciałaby po ślubie mieć coś wspólnego.
@mirko_anonim Mieszkanie po babci pod wynajem i pozostawione jako Twoja własność czyli majątek przed ślubem. Drugie mieszkanie na wspólny kredyt i dorabiacie się go razem. Jedyna właściwa i bezpieczna dla Ciebie opcja.
@ricky_fernando: no ma to sens, jesli ci sie ten "koszt" bilansuje, bo np. urodzi ci babelka itp, to juz kwestia indywidualna, wazne zeby byc swiadomym swoich decyzji i ewentualnych konsekwencji. I jesli zdecyduje sie sprzedac i kupic wspolnie, to spoko, wazne zeby byl swiadomy z czym to sie moze jesc w przyszlosci. Warto rozwazac najgorszy scenariusz i sie hedgowac, a takie mieszkanko przed slubem jest opcja minimalna. Ale sprzedawanie mieszkania
Ludzie piszą że wstyd jak c--j bo po golach na stadionie Jagiellonii jest grany dżingiel „Przez twe oczy zielone” Martyniuka. Powiem Wam coś. Sam nie słucham takiej muzyki ale ch*j Wam do tego co tam puszczają, żaden wstyd, mają do tego prawo. Jakby coś w tym stylu w zachodniej europie grali to wszyscy by się podniecali „JAKIE TO ORYGINALNE WOW” XD #mecz
ad. 2 możecie kupić razem, ale z udziałami proporcjonalnymi do wkładu* i potem też w takich proporcjach spłacać kredyt (wobec banku będziecie odpowiadać oboje w całości, ale między sobą możecie się - prawnie skutecznie - umówić na to, że płacicie np. Ty 3/4 raty a ona 1/4)
*bez kombinowania z rozdzielnością zadziała tylko przy zakupie przed ślubem
Ale jak planujesz się ohajtać z laską, której po prostu nie ufasz (a tak wynika z tego postu) to po cholerę bierzesz z nią ślub?
Z góry zakładasz, że zaraz to się porypie i się rozejdziecie oraz będzie podział majątku, to odpuść ten ślub, ułatwisz sobie wszystko.
Co do wymiany 2 pokoi na 2 pokoje to całkowity bezsens, bo nie poprawisz sobie
@mirko_anonim: Kobieta ma rację.
@mirko_anonim: mieszkanie po babci pod wynajem, każde z was po 50 k oszczędności daje na wkład własny, bierzecie kredyt na wspólne mieszkanie i razem go spłacacie 50/50. Ty z najmu swojego mieszkania, ona z pensji. W razie W sprzedajecie wspólne lokum i ty wracasz do siebie, a ona do rodziców/swojego mieszkania, albo coś wynajmuje, albo cię spłaca i zostaje w nowym. Sytuacja win-win, lepszej nie wymyślisz.
@Krs90: co
w życiu bym się nie zgodził przepisać na nią połowy za darmo
jeżeli skutkiem tego jest jej niezgoda na ślub - to tym lepiej
to otwarta furtka do zrobienia cię w ch**a i narzeczona juz pewnie czyta poradniki jak to zrobić