Pierwsze 3 dni #bikepacking z Włoch (Bolonii) do Polski (oby :D). Dużo zdjęć na stravie.
D1: Zapoznanie z terenem. Bardzo płasko, tereny przypominały bardzo moje okolice Powiśla albo Żuławy - pola, wiochy, wały dookoła. Jedynym większym miastem po drodze była Modena, gdzie weszła oczywiście pizza. Najbardziej i tak zostanie zapamiętany widok parki uprawiających segz w tunelu, którym jechaliśmy.
D2: Na początku jazda trasa "Bike Valley Good", która prowadziła głównie fajnymi asfaltami na wałach. Dalej cały czas wzdłuż rzeki Po, trochę monotonia, ale bobry, żółwie, węże itd. zapewniały rozrywkę. Kąpiel, pranie i suszenie naszego namiotu udało się zrobić nad jakimś sympatycznym kanałem. Z większych miast to przejazd kolejno przez Cremone i Creme. Pierwszy raz od kiedy więcej jeżdżę (4 lata) złapałem snejka, nie wiem jak i gdzie, bo skapnąłem się po wyjściu z marketu. Z wymianą też nie było hop, pomógł włoski Ukrainiec. Kolejne spanie na łące i trochę bardziej się przyłożyliśmy z rozstawieniem sprzętu, żeby nie dopuścić do takiej wilogoci jak pierwszego dnia. Było lepiej, ale bez szału - high peak siskin 2 na razie lipa.
D3: Od początku praktycznie piękna trasa i widoki wzdłuż rzeki Addy, naprawdę polecam. Ścieżka poprowadziła do Lecco nad jezioro Como. Także mega trasa wzdłuż jeziora mimo, że prowadzona głównie ulicami, ale czuliśmy się dość bezpiecznie. Dookoła piękny krajobraz - woda, góry, włoskie budowle. Szlakiem rowerowym do Chiavenny i stąd zaczęliśmy nieśmiało naszą mozolną wspinaczkę w kierunku Splugen i kraju Helwetów. Dzisiaj kładziemy się pod chmurką 700 m npm.
@ChlopoRobotnik2137: 3 dni na razie cały czas słonecznie i 30 stopni. Jak jedziemy to jest w miarę ok, dużo jemy i pijemy, jak się zatrzymujemy to szukamy cienia. Dzisiaj w nocy pierwszy raz dopadł nas deszcz choć prognozy pokazywały co innego. Trzeba było ewakuować się do namiotu.
W ostatnim kwartale wdrożyłem Microsoft Copilot dla 4000 pracowników. 30 dolarów miesięcznie za stanowisko. 1,4 miliona dolarów rocznie. Nazwałem to „transformacją cyfrową”. Zarządowi spodobało się to określenie. Zatwierdzili je w ciągu jedenastu minut.
Pierwsze 3 dni #bikepacking z Włoch (Bolonii) do Polski (oby :D). Dużo zdjęć na stravie.
D1: Zapoznanie z terenem. Bardzo płasko, tereny przypominały bardzo moje okolice Powiśla albo Żuławy - pola, wiochy, wały dookoła. Jedynym większym miastem po drodze była Modena, gdzie weszła oczywiście pizza. Najbardziej i tak zostanie zapamiętany widok parki uprawiających segz w tunelu, którym jechaliśmy.
D2: Na początku jazda trasa "Bike Valley Good", która prowadziła głównie fajnymi asfaltami na wałach. Dalej cały czas wzdłuż rzeki Po, trochę monotonia, ale bobry, żółwie, węże itd. zapewniały rozrywkę. Kąpiel, pranie i suszenie naszego namiotu udało się zrobić nad jakimś sympatycznym kanałem. Z większych miast to przejazd kolejno przez Cremone i Creme. Pierwszy raz od kiedy więcej jeżdżę (4 lata) złapałem snejka, nie wiem jak i gdzie, bo skapnąłem się po wyjściu z marketu. Z wymianą też nie było hop, pomógł włoski Ukrainiec. Kolejne spanie na łące i trochę bardziej się przyłożyliśmy z rozstawieniem sprzętu, żeby nie dopuścić do takiej wilogoci jak pierwszego dnia. Było lepiej, ale bez szału - high peak siskin 2 na razie lipa.
D3: Od początku praktycznie piękna trasa i widoki wzdłuż rzeki Addy, naprawdę polecam. Ścieżka poprowadziła do Lecco nad jezioro Como. Także mega trasa wzdłuż jeziora mimo, że prowadzona głównie ulicami, ale czuliśmy się dość bezpiecznie. Dookoła piękny krajobraz - woda, góry, włoskie budowle. Szlakiem rowerowym do Chiavenny i stąd zaczęliśmy nieśmiało naszą mozolną wspinaczkę w kierunku Splugen i kraju Helwetów. Dzisiaj kładziemy się pod chmurką 700 m npm.
#rowerowyrownik #rower #bikepacking
Skrypt | Statystyki
źródło: IMG-20230619-WA0004
PobierzTak trzeba żyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Cała trasa już wyznaczona czy na bieżąco wyznaczacie?