Wpis z mikrobloga

  • 0
Rozpalam ogień, by rozświetlić noc
I oczyścić heretyckie sumienie
Jej heretyckie sumienie
Ten płomień nie pozwoli zapomnieć
Jak wieki temu patrzyłem przez jej oczy
A sen nakłania mnie bym dostrzegł jej powieki
Spod których płynęły łzy ostatni raz tej nocy
A teraz zapach palonych ziół
I dym tworzą srebrną zasłonę...
Zanim wola niemiłosiernego boga
Została nieodwracalnie spełniona
Czułem spokój jej smutnych myśli
I nie widziałem strachu w jej spojrzeniu
Nie widziałem strachu
  • Odpowiedz