Wpis z mikrobloga

Komentarz do znaleziska:
https://www.wykop.pl/link/6155307/izrael-co-czwarty-hospitalizowany-pacjent-z-cov19-z-niedoborem-witaminy-d-umarl/

Postanowiłem poszukać oryginału tych badań. W znalezisku nie podano źródła a jedynie namiary, że opublikowali je badacze z Galilejskiego Centrum Medycznego. Wygląda na to, że chodzi o te badanie:
https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2021.06.04.21258358v1
Jak na razie nie zostało opublikowane a jedynie udostępnione jako preprint w repozytorium MedRxiv. I w sumie nie wiadomo, czy poszło do jakiegoś czasopisma.

Założenia badania są fajne, ale już szczegóły trochę je podważają. Brano tu pod uwagę pacjentów przyjętych do szpitala z pozytywnym wynikiem testu na SARS-Cov-2, dla których znany był wynik badania zawartości witaminy D we krwi. U niektórych było to badanie niedawne, w ciągu 14 dni przed diagnozą. U niektórych odstęp był jednak bardzo długi, dochodzący do 730 dni (ponad dwa lata!). I w sumie nie wiadomo u jakiego procenta tych pacjentów czas od zbadania witaminy był rozsądnie krótki. Jeśli u kogoś dwa lata temu wykryto niski poziom witaminy D to mógł się on bardzo wyraźnie zmienić.

Drugi problem to dodatkowe zmienne, z których może wynikać zarówno poziom witaminy jak i stan zdrowia. Osoby o najwyższej umieralności owszem, miały niedobór witaminy, ale także dużo częściej były w podeszłym wieku i miały cukrzycę. Istniała bardzo mocna korelacja wzajemna między niedoborem witaminy a chorobami współistniejącymi - z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, z nadciśnieniem i z cukrzycą. Istotność statystyczna korelacji z tymi chorobami była wyższa, niż poziomu witaminy ze śmiercią. Korelacja nie wskazuje na kierunek przyczynowości więc można zaryzykować przypuszczenie o odwrotnej przyczynowości.

Dodatkowo niedobór czynnej biologicznie formy witaminy D (kalcytriol) we krwi może wynikać z przewlekłej choroby nerek, a ta koreluje z gorszą przeżywalnością. Ten stan zdrowotny nie był jednak przez autorów w ogóle sprawdzany.

Jest więc dużo większa szansa, że ci ludzie umierali częściej nie dlatego, bo mieli za mało witaminy, tylko byli bardziej schorowani i w związku z tymi chorobami mieli mniej witaminy i gorzej reagowali na infekcję. Poziom witaminy to zatem nie czynnik prowokujący złe przeżycie, a raczej proxy słabego stanu zdrowia. Być może wyrównanie niedoborów u osób z chorobami przewlekłymi poprawia przeżycie przy infekcji, ale z tego badania nie da się tego wywnioskować.

Znamy już inne badania, które wiążą niedobory witaminy D z wyższą umieralnością z powodu grypy, więc nie wykluczam podobnego związku i tutaj, ale to badanie ze znaleziska to bardzo słaby dowód.

#koronawirus #koronawirusfakty #medycyna #witaminy
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach