Co do nowych informacji: zostałem w końcu wezwany na komendę, na komendzie funkcjonariuszka powiedziała, że jestem winny spowodowania kolizji (policjantka powiedziała, że opiera się tylko na notatce z miejsca zdarzenia) i będę oskarżony oraz sprawa idzie do sądu następnie spytała czy się przyznaje, ja odpowiedziałem, że nie. Nie było również żadnej propozycji mandatu z jej strony, zapytałem jaki sens ma takie postępowanie skoro ona i tak niczego więcej nie rozstrzygała niż policjanci na miejscu i dlaczego tamci w takim wypadku nie zaproponowali od razu mandatu to powiedziała, że wcale nie muszą i to jest takie skierowanie sprawy do sądu w tym przypadku.
Następnie temat zszedł na przysługujące mi prawa. Pytałem, czy korzystając z prawa do wglądu do akt, mogę dopiero potem złożyć wyjaśnienia ona powiedziała, że nie, dodatkowo nie ograniczając się do komentarzy, że cytuję "dość topornie mi to idzie więc powtórzy jeszcze raz, ani wyjaśnienia, ani prawo do wgląd do akt nie zmienią nic, sprawa i tak pójdzie do sądu i tylko sobie to przedłużam".
Postanowiłem skorzystać z przysługującego prawa do złożenia wyjaśnień gdzie opisałem całe zdarzenie, napisałem również o złamaniu przepisów przez tamtego kierowce dot. Art 22 i Art 16 prd bazując sprawie z Siedlic, oraz załączyłem swoje szkice. Policjantka powiedziała, że moje wyjaśnienia i tak nie mają sensu, bo sąd będzie nas i tak przesłuchiwał, ale mogę sobie pisać. Dodatkowo wniosłem o udostępnienie mi do wglądu akt sprawy, notatki policyjnej, zeznań drugiego kierowcy i nagrania, jakie on posiadał. Policjantka na ten wniosek ponownie zareagowała, że to nie ma żadnego sensu, gdyż tylko sobie przedłużam czas na rozprawę sądową, ale to moja sprawa - dodatkowo "sugerowała", że podczas gdy moje prawo jazdy jest już w sądzie, sąd może się wstrzymać z jego wydaniem aż do czasu zakończenie jej postępowania i mam sobie "przemyśleć" czy chcę tak długo czekać. Co do nagrania to otrzymałem informację, że nic nie ma, ponieważ nagranie uległo "zniszczeniu/uszkodzeniu".
Wracając jeszcze do prawa jazdy do policjantka zacytowała mi z notatek lub wniosku do sądu o odebranie PJ, że tamci funkcjonariusze wskazali, że mogło dojść teraz już nie pamiętam dokładnie całego zdania ale coś w stylu "gigantycznego/rażącego" naruszenia przepisów z mojej strony i możliwości spowodowania zagrożenia. Prawdopodobnie będzie to również do wglądu w aktach.
Wracając jeszcze do postawionego zarzutu to niestety nie spisałem go ani nie otrzymałem żadnej kopii - być może będzie to do wglądu w aktach jednak było w nim sformułowanie takiego zdania: "... spowodowania kolizji polegającej na nieumożliwieniu zjazdu z ronda pojazdowi...". Wydaje się to dość dziwne.
Policjantka wspomniała również, że przecież przed rondem mam znak A-7, który oznacza, że muszę ustąpić wszystkim pojazdom na rondzie wjeżdżając na nie. Na moją odpowiedź, że ten znak dotyczy wjazdu na rondo, a nie zjazdu gdzie miało miejsce zdarzenie, nic właściwie nie odpowiedziała.
@bofort Sytuacja ciekawa, ale bazowanie na innej sprawie u nas może nie mieć aż takiego efektu, bo nasz system prawny nie opiera się na precedensach. Natomiast dlaczego wszyscy tak zawzięcie optują za Twoją wina to ja nie ogarniam. :D
@TheRealMikz: Ja jeszcze widzę 2 problemy: 1) nie potrafimy poprawnie jeździć po rondach 2) konstrukcja rond też nie raz jest kuriozalna, np. w tym przypadku trzeba zwrócić uwagę, że między jednym a drugim zjazdem jest odległość długości pojazdu. rozstrzygaj teraz czy ktoś już był czy dopiero wjeżdżał na rondo.
bazowanie na innej sprawie u nas może nie mieć aż takiego efektu, bo nasz system prawny nie opiera się na precedensach.
@tomaszq: Ale mimo wszystko ma duże znaczenie i sąd często korzysta z już wydanych orzeczeń. Sama miałam taką sytuację gdzie wyrok w innej sprawie wpłynął znacząco na przebieg postępowania
@niebieskatrytytka Może mieć, ale niestety nie musi. I dochodzi do takich absurdów że dwa sądy w dwóch miejscowościach wydają innny wyrok do identycznych spraw.
@bofort: Tak patrząc na Twój obrazek przedstawiający sytuację, to jest ewidentnie Twoja wina, bo skoro dopiero co wjechałeś na to rondo i facet Ci zajechał drogę, to powinieneś być w stanie zahamować, zwłaszcza że twierdzisz jakoby ten pan "był również na początku przy swoim wjeździe, ale bardzo szybko jechał". Coś tutaj nie gra. Facet pędzi, cały czas go widzisz, ale jednak dałeś radę nie tylko wjechać w całości na rondo,
Pragnę przypomnieć tylko że nie opuszcza się ronda z lewego pasa, jeżeli już się to robi należy przepuścić osoby z prawej strony, jeżeli byłeś już na rondzie to oznacza że policjant nie zna przepisów.
@TheRealMikz: pełna zgoda, dodatkowo u nas ronda i te "nibyronda" z pasami prowadzonymi wprost do wylotu, takie jak to co podałeś link, które złe nie są, po prostu nie są to ronda, wrzucane są przez ignorantów drogowych do jednego worka. I tak mamy pełno absurdalnych połączeń tych dwóch organizacji ruchu, jak strzałki kierunkowe przed rondem wprowadzające w błąd a na rondzie bezkierunkowa jezdnia dookoła albo całkowite kuriozum - rondo Ziętka
W międzyczasie konsultowałem się z prawnikiem i wygląda na to, że z punktu widzenia prawnego ja mam racje, dodatkowo w sytuacji właściwie identycznej http://mrerdek1.blogspot.com/2018/03/124-kolizja-na-rondzie-w-siedlcach-czy.html sąd orzekł winę tego co zjeżdżał z wewnętrznego pasa ronda.
Co do nowych informacji:
zostałem w końcu wezwany na komendę, na komendzie funkcjonariuszka powiedziała, że jestem winny spowodowania kolizji (policjantka powiedziała, że opiera się tylko na notatce z miejsca zdarzenia) i będę oskarżony oraz sprawa idzie do sądu następnie spytała czy się przyznaje, ja odpowiedziałem, że nie. Nie było również żadnej propozycji mandatu z jej strony, zapytałem jaki sens ma takie postępowanie skoro ona i tak niczego więcej nie rozstrzygała niż policjanci na miejscu i dlaczego tamci w takim wypadku nie zaproponowali od razu mandatu to powiedziała, że wcale nie muszą i to jest takie skierowanie sprawy do sądu w tym przypadku.
Następnie temat zszedł na przysługujące mi prawa. Pytałem, czy korzystając z prawa do wglądu do akt, mogę dopiero potem złożyć wyjaśnienia ona powiedziała, że nie, dodatkowo nie ograniczając się do komentarzy, że cytuję "dość topornie mi to idzie więc powtórzy jeszcze raz, ani wyjaśnienia, ani prawo do wgląd do akt nie zmienią nic, sprawa i tak pójdzie do sądu i tylko sobie to przedłużam".
Postanowiłem skorzystać z przysługującego prawa do złożenia wyjaśnień gdzie opisałem całe zdarzenie, napisałem również o złamaniu przepisów przez tamtego kierowce dot. Art 22 i Art 16 prd bazując sprawie z Siedlic, oraz załączyłem swoje szkice. Policjantka powiedziała, że moje wyjaśnienia i tak nie mają sensu, bo sąd będzie nas i tak przesłuchiwał, ale mogę sobie pisać.
Dodatkowo wniosłem o udostępnienie mi do wglądu akt sprawy, notatki policyjnej, zeznań drugiego kierowcy i nagrania, jakie on posiadał. Policjantka na ten wniosek ponownie zareagowała, że to nie ma żadnego sensu, gdyż tylko sobie przedłużam czas na rozprawę sądową, ale to moja sprawa - dodatkowo "sugerowała", że podczas gdy moje prawo jazdy jest już w sądzie, sąd może się wstrzymać z jego wydaniem aż do czasu zakończenie jej postępowania i mam sobie "przemyśleć" czy chcę tak długo czekać.
Co do nagrania to otrzymałem informację, że nic nie ma, ponieważ nagranie uległo "zniszczeniu/uszkodzeniu".
Wracając jeszcze do prawa jazdy do policjantka zacytowała mi z notatek lub wniosku do sądu o odebranie PJ, że tamci funkcjonariusze wskazali, że mogło dojść teraz już nie pamiętam dokładnie całego zdania ale coś w stylu "gigantycznego/rażącego" naruszenia przepisów z mojej strony i możliwości spowodowania zagrożenia. Prawdopodobnie będzie to również do wglądu w aktach.
Wracając jeszcze do postawionego zarzutu to niestety nie spisałem go ani nie otrzymałem żadnej kopii - być może będzie to do wglądu w aktach jednak było w nim sformułowanie takiego zdania: "... spowodowania kolizji polegającej na nieumożliwieniu zjazdu z ronda pojazdowi...". Wydaje się to dość dziwne.
Policjantka wspomniała również, że przecież przed rondem mam znak A-7, który oznacza, że muszę ustąpić wszystkim pojazdom na rondzie wjeżdżając na nie. Na moją odpowiedź, że ten znak dotyczy wjazdu na rondo, a nie zjazdu gdzie miało miejsce zdarzenie, nic właściwie nie odpowiedziała.
#motoryzacja #wypadek #polskiedrogi #policja #prawojazdy
Natomiast dlaczego wszyscy tak zawzięcie optują za Twoją wina to ja nie ogarniam. :D
Komentarz usunięty przez autora
1) nie potrafimy poprawnie jeździć po rondach
2) konstrukcja rond też nie raz jest kuriozalna, np. w tym przypadku trzeba zwrócić uwagę, że między jednym a drugim zjazdem jest odległość długości pojazdu. rozstrzygaj teraz czy ktoś już był czy dopiero wjeżdżał na rondo.
@tomaszq: Ale mimo wszystko ma duże znaczenie i sąd często korzysta z już wydanych orzeczeń. Sama miałam taką sytuację gdzie wyrok w innej sprawie wpłynął znacząco na przebieg postępowania
@tomaszq: Ale zdecydowanie częściej będzie podobny. Szczególnie jeśli się na dane orzeczenie powołasz.
Pragnę przypomnieć tylko że nie opuszcza się ronda z lewego pasa, jeżeli już się to robi należy przepuścić osoby z prawej strony, jeżeli byłeś już na rondzie to oznacza że policjant nie zna przepisów.
źródło: comment_H5aTpWXj26oC4EueCAZyklMwG3sRYaC2.jpg
Pobierz