@niemamnasmsy No akurat Mazowieckie poza Warszawą wbrew pozorom nie należy do najbogatszych regionów, za to w rejonach biedniejszych sporo osób wyjechali za granicę i postawiło się za euro i funty. W drugą stronę też to działa. Jedziesz przez wioski i w większości widać zadbane obejścia, przystrzyżoną trawę i w ogóle. A później wjeżdżasz do postrobotniczego miasta i w oczy uderzają odrapane elewacje kamienic i szare bloki z wielkiej płyty. Ale mam
@PomidorovaLova: Siedzę przed kompem, chodzę na ryby, jeżdżę na rowerze itp. Ludzi w moim wieku tutaj nie ma. 5 km stąd jest większa wioska 1k mieszkańców, w której są tylko 3 sklepy, kościół i szkoła. Niby są tam jacyś ludzie, ale nie wspominam ich dobrze, bo chodziłem z nimi do szkoły.
@Mescuda w moim przypadku 18-23lvl chce mieszkać w Poznaniu, tam jest wszystko, 23-26 ja chcę ją wieś, podlewanie trawy i ognisko z kolegami jest super ;). W dużych miastach bardzo denerwują mnie ludzie, którzy zupełnie nic mi nie zrobili, po prostu ich przytłaczająca ilość. Każdy stara się wyróżniać na 1000 sposobów. No i kiedyś dużo więcej balowałem, to inaczej ;)
@Mescuda: Miasto powiatowe (czy też wg. wielkomieszczan 'wieś') <30k here. W promieniu 15 minut spaceru mam z 5 kafejek, ze 3 niezłe piwiarnie (jedna z kraftem), 6 dużych marketów, kino, centrum handlowe. Na obrzeża miasta wojewódzkiego (gdzie jest pełno centrów handlowych itp) mam 20 minut autem, do centrum 30-40 minut. I w tym mieście wojewódzkim 400k mieszkałem 4 lata. Wieczny hałas, sam beton (a miasto uznawane za względnie 'zielone'), wszędzie
@plastic11: Ja mam praktycznie taką samą sytuację! Do tego jeszcze odnowiony park w lasku praktycznie w centrum miasta, skwerki, parki, drugi las oraz wielka puszcza we wsi obok (idealna na spacery, rolki, rowery) z dosyć sporym stawem. Uwielbiam to miasto 乁(♥ʖ̯♥)ㄏ A najlepsze, że za 3 zł i około pół godzinki jazdy jestem w centrum Krakowa.
@Kimvu: o, zapomniałem o rowerze! W max. 10 minut jestem za miastem i dzida po lasach albo nawijanie kilometrów po okolicznych wsiach. A w wielkim mieście? Sam beton, skwar i stanie na światłach. Nic dziwnego, że tam kierowcy i rowerzyści się nienawidzą.
W drugą stronę też to działa. Jedziesz przez wioski i w większości widać zadbane obejścia, przystrzyżoną trawę i w ogóle. A później wjeżdżasz do postrobotniczego miasta i w oczy uderzają odrapane elewacje kamienic i szare bloki z wielkiej płyty. Ale mam
A najlepsze, że za 3 zł i około pół godzinki jazdy jestem w centrum Krakowa.