Wpis z mikrobloga

Miałem w gimbazie taką wspaniałą nauczycielkę z historii. Lekcja polegała na tym, że kazała otworzyć książkę na stronie X, przeczytać temat i uzupełnić zeszyt ćwiczeń. I tyle jej roboty. Sama w tym czasie zajmowała się swoimi sprawami od czasu do czasu robiąc sprawdzian, albo zebranie ćwiczeń do sprawdzenia.
  • Odpowiedz
@Wiktorgg: No właśnie nie ma. To dzieciak powinien się sam douczać w domu. Kurna, sama to widzę, bo niestety mam trochę styczność z dydaktyką. Jak ja nie wiem to siedzę cicho i po zajęciach idę doczytać, a nie kurde przychodzę i NIE ROZUMIEM NICZEGO, HIHI. Zwłaszcza, że teraz jest w internetach pełno jakiś opracowań, są filmiki, gdzie ktoś coś tłumaczy (nawet na poziomie studiów, sama korzystałam), a gówniak dalej nie
  • Odpowiedz
@jak_zapomniec: napisze to drugi raz: podstawówka to nie studia. Chyba, ze ja po prostu miałem szczęście do nauczycieli matematyki bo nigdy nie musiałem prosić rodziców o pomoc, na zajęciach wałkowaliśmy temat dopóki wszyscy nie zrozumieli. Tylko, ze z drugiej strony tacy właśnie powinni być nauczyciele w podstawówce..
  • Odpowiedz
@Antekex: @HabeoPhimosin: a gdzie były wszystkie matki i ojcowie kiedy rząd kolejny raz rozwalał oświatę 2 lata temu? Gdzie byli rodzice kiedy wprowadzano buble w postaci podstawy programowej, która materiał z 9 lat (6 podstawówki + 3 gimnazjum) musiała "zmieścić" w 8? Gdzie są teraz kiedy szykuje się największa masakra w oświacie (podwójny rocznik od września w szkołach średnich)? Gdyby rodzice poważnie zainteresowali się edukacją swoich dzieci i
  • Odpowiedz
nie mam tutaj pretensji do samych nauczycieli, którzy są s---------i,


@HabeoPhimosin: chłopie żebyś Ty wiedział jakie s---------e są te dzieci, podziwiam nauczycieli że wytrzymują 20 min z tymi k-------i, ja bym ich wszystkich po mordzie lał. 0 obowiązków, 0 odpowiedzialności i same pretensje. Niedługo te downy będą się zastanawiać po co zeszyty, przecie nie daj boże po to żeby w domu coś sobie powtórzyć.
  • Odpowiedz