@Aokx: a to jak w samochodzie obok nie ma dziecka to można jechać mniej ostrożnie? jak w samochodzie nie ma dziecka to jest ktoś dorosły, on też chce żyć zawsze powinno się jeździć ostrożnie
Gdzieś kiedyś wyczytałem, że "baby on board" ma służyć głównie jako informacja dla służb ratunkowych. Nie wiem ile w tym prawdy, ale i tak trochę go zmieniło mój pogląd na te naklejki. @dziabarakus
@Aokx: w ogóle co to ma do tematu związanego z dziećmi w samochodzie? niezależnie od tego kto jest w innym samochodzie trzeba jechać ostrożnie stąd obrazek z napisem "UWAGA!!! dziecko w aucie!!! A, to nie jebnę..." to co, wcześniej można jebnąć, można być nieostrożnym, bo w aucie nie ma dziecka? jechałem sobie hehe specjalnie nieostrożnie, ale zobaczyłem naklejkę i się opamiętałem zero logiki
"Historia „Baby on board” W 1984 roku Michael Lerner odwoził do domu swojego 18-miesięcznego siostrzeńca i starał się jechać ostrożniej niż zwykle. Podczas krótkiej przejażdżki zorientował się jednak, że inni kierowcy, wyraźnie zniecierpliwieni jego żółwim tempem, wyprzedzali go nieustannie bądź celowo jechali tuż za nim. Lerner po raz pierwszy zrozumiał, jak mogą czuć się rodzice w aucie – z jednej strony boją się o bezpieczeństwo swojej pociechy, z drugiej
@interface: zawsze mnie r---------a jak widzę z------------y samochód, który mija inne na centymetry, oczywiście bez kierunkowskazów, rusza i hamuje niemalże z piskiem opon a na tylnej szybie ma "uwaga dziecko".
@Danieru: Mniej-więcej 0.
jak w samochodzie nie ma dziecka to jest ktoś dorosły, on też chce żyć
zawsze powinno się jeździć ostrożnie
@dziabarakus
niezależnie od tego kto jest w innym samochodzie trzeba jechać ostrożnie
stąd obrazek z napisem "UWAGA!!! dziecko w aucie!!! A, to nie jebnę..."
to co, wcześniej można jebnąć, można być nieostrożnym, bo w aucie nie ma dziecka?
jechałem sobie hehe specjalnie nieostrożnie, ale zobaczyłem naklejkę i się opamiętałem
zero logiki
Komentarz usunięty przez autora
"Historia „Baby on board”
W 1984 roku Michael Lerner odwoził do domu swojego 18-miesięcznego siostrzeńca i starał się jechać ostrożniej niż zwykle. Podczas krótkiej przejażdżki zorientował się jednak, że inni kierowcy, wyraźnie zniecierpliwieni jego żółwim tempem, wyprzedzali go nieustannie bądź celowo jechali tuż za nim. Lerner po raz pierwszy zrozumiał, jak mogą czuć się rodzice w aucie – z jednej strony boją się o bezpieczeństwo swojej pociechy, z drugiej
O kurdens. To ja mam dodatkowo zachować ostrożność, bo jakaś Pani albo Pan nie potrafi zapanować nad swoim dzieckiem? Are you fucking kidding me?
Pięknie taką nalepkę podsumował G.Carlin.
jak jebniesz dorosłego to pewnie machniesz ręką, bo to nie dziecko, więc drobnostka
Dziecko wozi się przypięte, w foteliku. Wtedy nie będzie ciągnął za ręczny, ani się rzucał.