Przyszedł kiedyś do mnie kominiarz z kalendarzykiem. Chyba każdy wie. Takie kalendarze na szczęście. Otwieram drzwi i pytam się po ile je sprzedaje, a kominiarz z uśmiechem odpowiedział: Przysłowiowy grosz". To co ja zrobiłam? Wzięłam kalendarzyk na szczęście a samemu kominiarzowi dałam "przysłowiowego grosza" a raczej 3 grosze. Chyba zbyt dosłownie go zrozumiałam. Zadowolona z posiadania kalendarza, zamknęłam drzwi. Jestem ciekawa jego miny, kiedy zobaczył moją jałmużnę. Coś w tym roku żaden
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach