Przyszedł kiedyś do mnie kominiarz z kalendarzykiem. Chyba każdy wie. Takie kalendarze na szczęście. Otwieram drzwi i pytam się po ile je sprzedaje, a kominiarz z uśmiechem odpowiedział: Przysłowiowy grosz". To co ja zrobiłam? Wzięłam kalendarzyk na szczęście a samemu kominiarzowi dałam "przysłowiowego grosza" a raczej 3 grosze. Chyba zbyt dosłownie go zrozumiałam. Zadowolona z posiadania kalendarza, zamknęłam drzwi. Jestem ciekawa jego miny, kiedy zobaczył moją jałmużnę. Coś w tym roku żaden
Siema MIrasy!

Byłem dzisiaj w odwiedzinach u rodziców na kawie. Było już ciemno i dzwonek do drzwi - młoda sąsiadka z kilkoma dziewczynami pyta czy może pożyczyć kilka krzeseł a ja na to: O szykuje się imprezka :) i zadowolony śmigam do salonu po pierwszą partię krzeseł. Wtedy tata z przerażeniem w oczach wybiega do niej i mówi:

- Szczere wyrazy współczucia

#!$%@? okazało się, że jej mama wczoraj zmarła i potrzebuje