Kolację wigilijną spędziłem już drugi rok z rzędu u babci, na kaszubskiej wsi w większym gronie rodzinnym bo tak samemu z mamą trochę lipa . Jedzenie wiadomo że pierwsza klasa, nadal jestem obżarty a zaraz pewnie jeszcze będę szamał rybę po grecku bo babcia dała nam konkretny zapas.

Ale ja nie o tym. Otóż w kaszubskich wioskach jest zajebisty zwyczaj - chodzi o Panëszczi. Coś w stylu kolędowników ale dużo bardziej zryte :)

Chodzi
h.....f - Kolację wigilijną spędziłem już drugi rok z rzędu u babci, na kaszubskiej w...

źródło: comment_fYdGcUjT3odIk3Qi5nx0q5gdYraDCZQO.jpg

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@wicek654: Jadłem coś podobnego, również z Islandii - chrupki z suszonej ryby (chyba dorsza). Ryba leżała sobie w temperaturze pokojowej przez jakieś 2-3 tygodnie, pokrojona na kawałeczki. Taki smakołyk traktowany jest przez Islandczyków również jako zagrycha do wódki (również piłem ichniejszą Reykę ;) ).

Kolegów sam zapach znokautował, jednak ja spróbowałem pomimo smrodu i szczerze mówiąc - byłem pozytywnie zaskoczony.
  • Odpowiedz
@JanekPisze: (#) U mnie ściana na facebooku wygląda tak samo jak w każdy inny dzień - mam pewnie jeszcze normalnych znajomych lub dobrze gospodaruję blokowanymi osobami ;p Czy świat dąży do komedii? Nie wiem, wydaję mi się, że mówi tak każde pokolenie a świat ma się wciąż tak samo.
  • Odpowiedz