@kukurydza: Nie gniewam się, ale ludzie mi tu mówią o polskiej rzeczywistości, a ja tu nie zamierzam nawet odbierać dyplomu a co dopiero składać cv

@leniwiec_guru: to jak Cie dany rynek pracy nie chce, to musisz znaleźć taki, który Cię zechce. Dzisiaj nawet obcokrajowcy z krajów z lepszą gospodarką jeżdżą po świecie, żeby znaleźć pracę, która jest adekwatna do ich wyksztalcenia. Nie mów mi, że szukałeś wszędzie i nic nie
Dobra, spina. Jutro kluczowy egzamin (architektura komputerów, 3. termin; trudne jak diabli, ciągle nie zdała go prawie połowa roku), jak go nie zdam to prawdopodobnie będę musiał się bawić w jakieś pierdoły, dobieranie przedmiotów z innych kierunków żeby się ECTSy wyrównały; do tego dochodzi powtarzanie tego gówna w V semestrze (co kosztuje jakieś ~600 zł) i. co najgorsze, niezdanie go zepsuje mój plan wyjścia po tej sesji na czysto, co z kolei
#studbaza #sesja #studbazaproblems

Ostatni egzamin za sobą, raczej zdany, chociaż nie mogę na 100% być pewna, ale się okaże.

Takie niecool story. Na egzamin przyszedł nie profesor od marketingu, z którego pisałam egzamin, tylko profesor od statystyki, u którego pisałam niecałe 2 tygodnie temu egzamin i oblałam. (Szybkie dane: 3 osoby pisały, dwie nie zdały, jedna zaliczyła na najniższą ocenę). No i tak. Na wejściu kazał mi usiąść w pierwszym rzędzie :D
@tusiatko: Niestety nie. Mamy ogromną decentralizację stron wykładowców (jedni mają połączone ze stroną wydziału, inni na stronach katedr, jeszcze inni swoje własne) oraz ogólną samowolkę jeśli chodzi o ich aktualizowanie. Co jest głupie, bo przecież niedawno został uruchomiony ładny, spójny panel studenta, gdzie dużo informacji jest jak na dłoni - wystarczyłoby do niego dodać strony wykładowców i umozliwić im łatwe informowanie wybranych studentów o różnych rzeczach. Ale nikt o tym widocznie
#studbaza #sesja

A jednak możliwe. Dwóch różnych profesorów - jeden od statystyki, drugi od marketingu, potrafią tak różnie opisać ten sam rodzaj zadania, że u jednego (od statystyki) zadanie wydaje się proste jak pryszcz, a u drugiego (od marketingu) można się złapać tylko za głowę. Czyli problem leży w sposobie przekazania wiedzy, a nie w jej trudności. No cóż... Trzeba robić dalej...
Co ten Marmite to ja nawet nie, 3. raz podchodzi do egzaminu z matematyki dyskretnej i ZNOWU zrobił jakieś głupie, proste błędy :S no bo przecież NWD(x,x) to 1, nie? :/ Ale tym razem zaliczę, bo wszystko pozostałe mam tak jak mój kumpel. Oby, bo takie niezaliczenie dyskretnej jest drogie :S #studbaza #sesja #whocares
@wojjaskula: Zależy co z tymi algorytmami. Mnie tam się w sumie przydała wiedza o strukturach danych, o samych algorytmach to najbardziej złożonośc obliczeniowa, te sprawy. Więc tak ich nie skreślam.

@severian: Mój wykładowca też jest spoko, tylko ja jestem głupi ;_; co więcej, zawsze byłem dobry z matmytym bardziej mnie to boli. Pierwszy termin to zawaliłem z własnej winy, bo się nie nauczyłem. Na drugi się nie douczyłem. Teraz się
@Marmite: Musieli Cie w takim razie dobrze uczyć tych algorytmów, u mnie na uczelni prawie każdy przedmiot jest wykładany z łaską i wymagania później są jak na profesure.

Może jestem dziwny a moze to zaoczne
@babisuk: Chyba, że mówisz o "poprawianiu oceny ze zdanego przedmiotu" to tego nie wolno. Ten jeden co będzie z nami poprawiał to może, bo studiuje mój kierunek dodatkowo i może użyć jednego "jokera" na poprawienie jednej oceny. Ale tak to jak "zaliczysz" przedmiot, to już nie możesz poprawić oceny. Dlatego się cieszę, że nie zdałam.
@Pimp69: ekonomia informacyjna, praktycznie to o rzeczach na ktore ma wplyw asymetria informacji :) czyli jaki mialo wplyw na kryzys finansowy, na aukcje, na stosunki miedzy pracownikami i pracodawcami :) taaakie tam
@Pshemeck: @Bunis: Najlepsza odpowiedź "nie wiem" z myślą "get da fuck ooffffff". Mówię im, że nie wiem, bo muszę sobie jeszcze powtórzyć, to dostaję tekst "nie wiesz JESZCZE tego" ?? - jutro egzamin. A idź pan w #!$%@?, sama wiem co powinnam na ten moment wiedzieć, a co nie!

@mejsieq: Wiem, #!$%@?ło mi się. @rakkenroll: Bardzo dużo.

@wywlekacz: Nie wiem.
@ZrestartowanyPigmej: To już teraz wiem :) Muszę poczytać jeszcze jaki na to wpływ miał problem informacyjny :) Chodzi głównie o sytuacje gdzie na przykład banki przestały sobie ufać i nie chciały pożyczać sobie kasy nawzajem. Istniała możliwość, że jakiś tam bank mimo wszystko zbankrutuje, nawet dostając kasę, a "bezpieczne" banki nie chciały ryzykować pożyczając kasę potencjalnym bankrutom.
@tusiatko: To nie pomogę, nie chcę siać dezinformacji bo interesowałem się tym tematem parę lat temu, dzisiaj mam to w dupie. Na necie na pewno znajdziesz, wiem, że ciężko to w jakiejś przyswajalnej formie znaleźć bo w takim temacie, dużo "mądrych" słów, ale powodzenia. Z tego co pamiętam w tym filmie co podawałem było to poruszane raczej w takiej normalnej formie, poza tym zawsze wideo lepiej wejdzie w głowę. ;)