Islamic Socialism: A history from left to right:
Between the 1950s and early 1970s, a powerful ideology in the Muslim world galvanised itself from the minds and fringes of modern Islamic intellectualism and made its way into the mainstream political arena. But this ideology did not have a single originator. Its roots can be found amongst the works of Muslim thinkers and ideologues in South and East Asia, Africa and in
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pobłocki: Manifesty nie zmienią świata

Jestem przywiązany do idei dyskusji w przestrzeni publicznej, a ta zawsze odbywa się w jakimś języku. Angielski faktycznie stał się współczesną łaciną, ale uważam, że naukowcy powinni mówić nie tylko do siebie. Polska akademia jest stosunkowo kameralna – na konferencje Stowarzyszenia Antropologów Amerykańskich przyjeżdżają tysiące osób, w naszym kraju czynnych antropolożek jest kilkadziesiąt, może setka. Polska nauka, ze względu na swoją małą skalę, jest mniej sprofesjonalizowana. Dzięki
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Drakii: Ale to nie ciekawość wywodu decyduje o jego upowszechnieniu. To, co przesądza o skali rozprzestrzeniania się tej czy innej linii światopoglądowej jest nie tylko forma przedstawienia, a lecz nade wszystko zgodność z intuicjami i poglądami odbiorcy, który beztrosko dzięki temu się w nich utwierdza, wyłączając krytyczne myślenie. Bardzo często dochodzi do tego także wulgarne i uproszczone pojmowanie poglądów przeciwnika. W istocie niektóre wirtualne kariery, takie jak Paula J. Watsona,
  • Odpowiedz
@Drakii: Nie. Karonie, Watsony czy Zięby (Petersona dotyczy to głównie na płaszczyźnie idiotycznych rozważań o filozofii) rozprzestrzeniają się właśnie dlatego, że są irracjonalni, przystępni, wcale niczego nie dowodzą, a brak materiału źródłowego w filmach powoduje, że nie sprawdza się prawdziwości wypowiadanych słów. Oferują szybkie wyjaśnienia i kuszącą perspektywę poznania czegoś, czego zrozumienie jest najpewniej kwestią systematycznej pracy, czasem co najmniej kilkuletniej, a co na pewno nie przychodzi wraz z obejrzeniem
  • Odpowiedz
W zasadzie wywiad, a nie #publicystyka ale warto przeczytać ( ͡º ͜ʖ͡º)

Od 1991 roku pracowałam w badaniach rynku w nowo powstających agencjach badawczych. Miałam okazję słuchać ludzi z perspektywy ich codziennego życia. Pierwsze lata to była wielka euforia. Powszechnie jako Polacy mieliśmy poczucie, że jako brzydkie kaczątko Europy wreszcie będziemy mieli szansę stać się łabędziem. Dominowało przekonanie, że Zachód spłaca nam moralny dług za
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Motzne uderzenie The New York Times w Profesora Petersona.

Jordan Peterson, Kustosz Patriarchatu

He tells his audiences that they are smart. He is bringing them knowledge, yes, but it is knowledge that they already know and feel in their bones. He casts this as ancient wisdom, delivered through religious allegories and fairy tales which contain truth, he says, that modern society has forgotten.

Wherever he goes, he speaks in sermons about the inevitability of who we must be. “You know you can say, ‘Well isn’t it unfortunate that chaos is represented by the feminine’ — well, it might be unfortunate, but it doesn’t matter because that is how it’s represented. It’s been represented like that forever. And there are reasons for it. You can’t change it. It’s not possible. This is underneath everything. If you change those basic categories, people wouldn’t be human anymore. They’d be something else. They’d be transhuman or something. We wouldn’t be able to talk to these new creatures.”
TerapeutyczneMruczenie - Motzne uderzenie The New York Times w Profesora Petersona.
...

źródło: comment_034d3kGphJr5GeEdmv6CVm2nfezGFFWr.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"Mocne uderzenie w Petersona" - zależy z której perspektywy się patrzy. Dla ludzi, dla których mocnym uderzeniem jest spotkanie z rzeczywistością, rzeczywiście mocnym uderzeniem w Petersona będzie ten tekst. Dla kogoś, kto nie akceptuje rzeczywistości, realistyczny jej opis jest nie do zaakceptowania i dla takich ludzi relacjonowanie faktów jest obciążające, bo to rani ich uczucia i wyobrażenia o "wspaniałym świecie" bez granic.
  • Odpowiedz
A akurat "New York Times" i ludzie którzy go tworzą mają spory problem na gruncie cywilizacyjnym z ludzkimi granicami, szczególnie z granicami ludzi i społeczności z kultury łacińskiej.
  • Odpowiedz
Słuchając dzisiejszego Komentarza tygodnia od Dadowskiego mocno zainteresował mnie temat DKMS, (myślałem o rejestracji) poniżej artykuł o którym mówi jednak w okrojonej wersji, pytanie czy znajdę gdzieś pełny tekst?
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/506696,niemiecka-baza-polskich-zolnierzy-dane-wojskowych-w-bazie-dkms-w-niemczech.html
#dkms #publicystyka może #krwiodawstwo #kiciochpyta
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W nowym porządku, opartym o zasady moralne, nie ma miejsca tu na ucisk, otwarty czy skryty, odrębności kulturalnych i językowych mniejszości narodowych, na krępowanie i tłumienie ich zdolności gospodarczych, na ograniczanie ich naturalnej płodności. Im sumienniej władza państwa szanuje prawa mniejszości, tym pewniej i skuteczniej może wymagać od ich członków lojalnego spełniania obowiązków, wspólnych wszystkim obywatelom.

A więc poszanowanie odrębności etnicznej, Przy równoczesnym wtapianiu we wspólnotę wielkiego narodu. Czy taki postulat nie jest sprzeczny sam w sobie, nie stanowi contradictio in adiecto? Jestem głęboko przekonany, że nie. Wszystkie narody naprawdę wielkie narastały w ten właśnie sposób. Tak narastał Rzym, Francja, Wielka Brytania, Rzplita Jagiellonów. Tylko Niemcy narastały metodami margrabiego Gerona, Krzyżaków, Fryderyka, Bismarcka i Hitlera, toteż ciąży na nich przekleństwo i wisi stale groźba utraty wszystkich nabytków.

Różnolitość etniczna nie rozsadza, lecz bogaci. Pozwala przejść w wielki naród organicznie, bez wyjałowienia ludowego podłoża, które jest podstawą zdrowego społeczeństwa.


Rozsadzająco działa natomiast odrębność polityczna mniejszości narodowej, jej autonomi wykraczająca poza ramy potrzeb ściśle lokalnych i poza prawo stowarzyszania się dla zaspokojenia potrzeb kulturalnych. Autonomia polityczna stanowi narzędzie do hodowania odrębności narodowej.

Adam Doboszyński, Teoria narodu, 1943
TenebrosuS - > W nowym porządku, opartym o zasady moralne, nie ma miejsca tu na ucisk...

źródło: comment_G4jXNRo8g2haoQwlGeO3u1hDIZEC4K9X.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

A więc poszanowanie odrębności etnicznej, Przy równoczesnym wtapianiu we wspólnotę wielkiego narodu. Czy taki postulat nie jest sprzeczny sam w sobie, nie stanowi contradictio in adiecto? Jestem głęboko przekonany, że nie. Wszystkie narody naprawdę wielkie narastały w ten właśnie sposób. Tak narastał Rzym, Francja, Wielka Brytania, Rzplita Jagiellonów. Tylko Niemcy narastały metodami margrabiego Gerona, Krzyżaków, Fryderyka, Bismarcka i Hitlera, toteż ciąży na nich przekleństwo i wisi stale groźba utraty wszystkich nabytków.


@
  • Odpowiedz
@UtTeR_DEsTrucTiOn:

Neron nosił brodę

To pewnie jeden z czynników dlaczego go zamordowali :D Ukochanie greckiej kultury przez Nerona było czymś niegodziwym dla samych Rzymian. Teatry? Olimpiady? Dla Rzymian były to obce rzeczy i znacznie chętniej zajmowali się polityką niż sztuką. Neron jest przykładem tego, że Rzymianie długo nie mogli znieść degeneracji. Kommodus czy Heliogabal to kolejne takie przypadki.
  • Odpowiedz
Marks nie był bolszewikiem

Interesujący artykuł z Tygodnika TVP.

Prawica tropi zło marksizmu zupełnie nie tam, gdzie stanowi on prawdziwe zagrożenie. Wypadałoby więc, aby zrewidowała swój pogląd na filozofa z Trewiru i nie kompromitowała się nieaktualnym od blisko 30 lat antykomunizmem.

Gniewne reakcje szeroko pojętej polskiej prawicy na europejskie obchody dwustulecia urodzin Karola Marksa obnażyły jej intelektualną bezradność.
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

http://jagiellonski24.pl/2017/11/04/unia-europejska-jak-cesarstwo-rzymskie-nadchodzi-nowe-sredniowiecze/

Świat, który znamy rozpada się na naszych oczach. W zamian wracają zjawiska i zwyczaje znane ze średniowiecza. Takie jak wielka wędrówka ludów, państwo uniwersalne oraz bałkanizacja Europy i ostentacyjny powrót religii. Identycznie wyglądało późne Cesarstwo Rzymskie. Dlaczego mediewalizm wypiera dziś liberalizm? Czy ten drugi da się jeszcze ocalić?


#publicystyka #4konserwy #klubjagiellonski #kj
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@niechceczekac15minut: Ostatecznie padnie bo Irlandia zliberalizuje aborcję? Chrześcijanie umierali tysiącami w amfiteatrach gdzie zjadały ich lwy. Gdy barbarzyńcy atakowali Rzym o mało nie zniszczyli Kościoła Katolickiego. Byliśmy bliżej destrukcji niż w dzisiejszych czasach a liberalizm traci co pokazują wybory w Austrii, Włoszech, na Węgrzech. Świat się zmienia, ale chrześcijanie nie znikną choćby świat się trząsł.
  • Odpowiedz
Przyjmując zasadę, że polityka narodowa nie może brać za

punkt wyjścia interesów pojedynczej dzielnicy, stawiamy obok

niej drugą, według które prawdziwy patrjotyzm nie może

mieć na względzie interesów jednej jakiejś klasy, ale dobro

całego narodu. Zasady tej nie należy tłumaczyć niedorzecz-

nie przez równomierne popieranie interesów wszystkich klas-
TenebrosuS - > Przyjmując zasadę, że polityka narodowa nie może brać za
 punkt wyjści...

źródło: comment_8gG7arn5ngZ70YwCwW9qxK94H1M1JhNd.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nieliberalni liberałowie

Niestety, to przykład na to, że wolność słowa jest dziś zagrożona nie tylko przez populistów, ale również przez liberałów. Na brytyjskich uniwersytetach bardzo dużo mówimy o różnorodności etnicznej i seksualnej, ale zapominamy o różnorodności ideologicznej. A przecież ona jest wartością w sensie intelektualnym. Ostatnio brytyjski filozof polityki John Gray w świetnym eseju na ten temat pisał, że nasze uniwersytety niepostrzeżenie stały się organizacjami do walki z „myślo-zbrodnią”. Coś w tym
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nie lubisz Polski – wspierasz nacjonalizm

Zastanawiam się jak rozumie autorka pojęcie nacjonalizmu, czy to pojęcie jest tym samym z którym identyfikują sie sami nacjonaliści. Oprócz tego to szanuję bardzo, bo teksty świetne. Szkoda, że tylko cicho plusuje ;) @w_jadro_dyskursu

Moje rozmowy pokazały, że narzekanie na własny kraj nie jest bynajmniej polską specjalnością. Znajome z Bułgarii i Estonii napisały mi, że u nich także bardzo dużo się narzeka. Bułgarzy wprawdzie lubią bułgarskie krajobrazy, ale są bardzo niezadowoleni z kolejnych rządów, nie cierpią innych Bułgarów, a powiedzenie „bułgarska robota” oznacza pracę zrobioną źle i z opóźnieniem. Estończycy również nie lubią innych Estończyków i ciągle są na kogoś obrażeni, chociaż według mojej znajomej w powtarzanym katalogu narodowych wad Estończyków rzadko słychać narzekania na samą Estonię. Uczucie odrazy do własnego kraju znane jest także w Brazylii – znajomy napisał, że chociaż kraj jako taki ma bardzo wiele atutów, społeczeństwo jest tak przeżarte nierównościami, że trudno tam żyć i on na przykład postanowił wyemigrować na stałe. Na korupcję i złe rządy narzeka się także w Burkina Faso – według mojego znajomego przedmiotem niechęci w dyskusjach bywa zarówno władza, jak też kraj w ogóle.

Krytyka z pewnością jest ważna i jak najbardziej zgadzam się, że wszystkie wymienione sytuacje na nią zasługują. Zwróćmy jednak uwagę, że uznanie, iż to wszystko definiuje polskość, jest dokładnie tak samo krzywdzącym uogólnieniem jak stwierdzenie, że islam to terroryzm. Gdyby ktoś powiedział, że nie lubi islamu, ponieważ muzułmanie dokonują zabójstw honorowych na kobietach, moja koleżanka protestowałaby z całą mocą przeciwko takiemu stereotypowi, chociaż z pewnością potępiłaby też takie morderstwa. Ale jeśli islam nie jest tożsamy z pewnymi negatywnymi zjawiskami występującymi na jego gruncie, to dlaczego wolno utożsamiać złożoną całość, jaką jest Polska, z konkretnymi działaniami polityków czy
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@urs6
Cieszę się, że teksty się podobają i dziękuję za udostępnianie :)
Co do nacjonalizmu: w tym tekście rozumiem go bardzo szeroko, bo to narzekanie, o którym piszę, wspiera różne jego postaci: od stosunkowo łagodnych po neofaszyzm.
Czy sami nacjonaliści tak rozumieją nacjonalizm? Pewnie nie do końca - nie zgodziliby się raczej na pewno, że w ten sposób kompensują sobie jakieś kompleksy. Poza tym ja uważam, że nacjonalizm jest czymś szkodliwym
  • Odpowiedz
Obciach jest polityczny

Dystynkcja wydaje się kwestią estetyki i kultury, ale tak naprawdę chodzi w niej o władzę – o czym często zapominają osoby, które próbują zastosować teorię francuskiego socjologa do współczesnych politycznych problemów. Na przykład Bartosz Kuźniarz stwierdza, że to właśnie „palące poczucie wstydu wynikające z tego, że wpisane w czyjąś tożsamość poczucie smaku długo było przez innych postrzegane jako śmieszne” dostarcza paliwa „dobrej zmianie”. Jednak jako rozwiązanie proponuje „dyfuzję habitusów”,
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach