Dzień 28: święta

Zaczął się u mnie etap dogorywania w szpitalu, czyli spanie, izolowanie się i w sumie nic poza tym. Zaczynam myśleć, jak będzie wyglądało moje życie po wyjściu. Na pewno pójdę na kebsa, umyję się, wysram i pójdę do nowej pracy. Chciałabym nauczyć się grać na ukulele. Jest wiosna, więc będzie dużo spacerów i wycieczek po okolicy.
Wczoraj poza spaniem jedynym ciekawym aspektem była wieczorna joga, na którą się udałam. Nigdy nie
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 26: ostatnia prosta

Wczorajszy dzień cały przesiedziałam w pokoju, bo miałam już serdecznie dość tego oddziału, a poza tym miałam dużo pracy w związku ze świętami. Porobiły się małe roszady w moich klientach - poprawiłam nieco balans ilości pracy i zarobków i teraz nic tylko wyjść stąd i zarabiać kokosy. Energii miałam tak akurat - nie za dużo, nie za mało, no powiedziałabym, że optymalnie. Z takich oddziałowych rzeczy to ktoś się
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 25: wielkie kroki

Wczorajszy dzień był bardzo ciężki zarówno fizycznie jak i psychicznie. Fizycznie z tego powodu, że... WCZORAJ WYSZŁAM NA SPACER! I to nie byle jaki! Bo faktycznie z grupą, ale wyszliśmy mocno poza teren ośrodka. Widziałam trawę, niebo, drzewa, staw i nawet kilka żab ʕʔ Zmęczył mnie on niesamowicie, bo zrobiłam na nim 3000 kroków za jednym razem. Dziennie robię około 9000, ale na raty, więc
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Podczas, gdy siedziałam na korytarzu i rozmawiałam z nimi i płakałam dosiedli się do mnie koleżanka i kolega i cały czas mnie przytulali i głaskali, co okazało się być większym wsparciem niż by się wydawało. Po rozłączeniu się położyliśmy się na podłodze i śpiewaliśmy Hera Koka Hasz LSD, bo czułam się jakbym była na mocnym haju. Czułam ekstazę. Niestety nie na długo, bo pod wieczór dopadł mnie jakiś lekki dołek, albo i
  • Odpowiedz
Dziś na kontroli czystości pokoju nie musiałam nic śpiewać ani recytować, po prostu zrobiłam porządek na szafce i dostałyśmy 3/3. Chyba będzie dyplom, o ile będę tu jeszcze siedziała.


@send_nudles: to psychiatryk czy kolonie dla dzieci?
  • Odpowiedz
chcę być robotem


@send_nudles: Jeśli będziesz zdrowo żyła, to możesz dożyć mitycznego Longevity Escape Velocity i pojawienia się technologicznej osobliwości, więc spoko loco, może jeszcze zostaniesz kosmicznym krążownikiem latajacym w próźni międzyplanetarnej.
  • Odpowiedz
Jak jedna gorzej się czuje, to ta druga zamiast ją pocieszać jeszcze bardziej jej d--------a xD


@send_nudles: to jest paradoksalnie najlepsze, zawsze najlepiej się czuję, gdy wygadam się przyjaciółce, która choruje tak samo jak ja, czarny humor poza wszelką skalą :D

Powiem Wam też, że nabrałam bardzo dużo pokory wobec swojej choroby. Daję sobie zielone światło na pobyty w szpitalach, branie leków i gorsze samopoczucie. To jest bardzo ważne, bo zauważyłam,
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 2
@twoheadedboy: u mnie nie bylo, do tego mimo ze trzeba bylo oddawac kable na noc to ja chowalam w kieszeni ciuchow i mialam to gdzies;) nigdy nie znalezli. Nie wiem skad sie biora te przekonania o braku telefonu, przeciez to szpital taki sam jak inne. Ostatnim razem to w ogóle załatwiłam sobie bardzo krotki kabel i nic nie musialam oddawac.
  • Odpowiedz
Dzień 20: problemy odstawienne

Wczorajszy dzień przebiegł pod hasłem cierpienia i męczarni. Generalnie psychicznie czułam się naprawdę dobrze, zero myśli samobójczych i ogólnie było OK, za to fizycznie naprawdę kiepsko. Było mi non stop słabo i niedobrze. Lekarka uprzedzała, że tak może być przez jakiś czas, więc mnie to nie zdziwiło. Dość szybko schodzimy z esci i w ciągu całego tego procesu miałam dwa (słownie: dwa) brain zapsy. To jest zajebiście śmieszne uczucie
  • 27
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Liamdot: wiesz co, na poprzednich oddziałach waliło gównem, szczynami i rzygami a tutaj też tym pachnie tylko jeszcze do tego zapach szlugów, bo chodzi taka jedna zbłąkana pani i albo nie zamyka drzwi do palarni albo wychodzi z niej z petem. Więc śmierdzi okrutnie. Na szczęście w mojej sali mam fankę kawy i herbaty i co poranek budzi mnie zapach świeżutkiej kawy z kawiarki <3
  • Odpowiedz
Dzień 15: dyskoteka

Weekend minął mi naprawdę dość stabilnie, ale tak jak pisałam wcześniej - zwolniono mi tempo zmiany leków, więc stabilizacja to bardzo pożądany objaw. No ale do czasu.
Wczoraj zorganizowano na oddziale DYSKOTEKĘ w sali telewizyjnej. Było naprawdę sympatycznie, pacjenci najchętniej bawili się do disco polo, ale to mnie w sumie wcale nie zdziwiło. Nawet i ja coś tam potańczyłam. No ale tak jak wspomniałam, do czasu. Jakaś typiara spięła się do
  • 25
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 14: stabilizacja

Kiedyś, przy okazji poprzednich pobytów pisałam, że niedziele w psychiatryku to pomyłka i podtrzymuję swoje stanowisko.
Dziś i wczoraj stabilnie. Ale niech Was to nie zmyli - spotkałam na korytarzu lekarkę, która się mną zajmowała ostatni tydzień i powiedziała, że czuję się tak, bo trochę zwolniła tempo zmiany leków, bo źle reagowałam. Także pewnie od jutra moje wpisy odzyskają pikanterię.
Ja póki co trzaskam kroki i krzyżówki - to są jedne
  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 13: roszady

Na wstępie przepraszam, że wczoraj nie było wpisu, ale dosłownie cały dzień, od rana do wieczora przespałam. Nic nawet nie zjadłam, wstawałam tylko na leki. Złapał mnie bardzo ciężki dół niespowodowany czynnikami zewnętrznymi, a po prostu niesamowitą i niesamowicie nieodpowiedzialną roszadą leków.
Zwalam ten stan na to, że przez 2 dni dostawałam 5mg escitalopramu zamiast 10mg i mój mózg się na tę sytuację zbuntował. Dodatkowo są roszady w ilości wenlafaksyny, którą
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@send_nudles: ja spędzając dłuższy czas na pół otwartym (na zamkniętym też byłem) zauważyłem że wiele osób nie chce wychodzić do domu.Zwykle są tam osoby po 50 które czują się tam bezpiecznie i spokojnie zdala od swoich problemów i problemów całego świata.I muszę przyznać że coś w tym jest bo sam wyczekiwałem upragnionego wyjścia a kilka dni po wyjściu zacząłem tęsknić za tym spokojem i miła atmosferą tego miejsca.Najzabawniejsze zawsze były
  • Odpowiedz