W zeszłym roku leżała tam moja babcia. Wyszła stamtąd po kilku dniach, a po paru miesiącach zaczęły się natarczywe telefony od jakiejś podejrzanej firmy, która próbowała wcisnąć mojej babci drogie leki i terapię kolagenem. Co ciekawe znali dane mojej babci (imię, nazwisko, adres).
Moja babcia jest bardzo nieufna, więc mnie o tym poinformowała.
Babsko po drugiej stronie słuchawki przedstawiało się jako Barbara Maryszewska.




















Przy każdej inwestycji powinien stać jakiś znak, albo nalepka QR w której można sprawdzić nazwiska wszystkich pracowników publicznych odpowiedzialnych za takie gówna.
Na skrzynkach mailowych powinny lądować zażalenia, a oni sami powinni być kontrolowani czy na pewno korzystają z podobnej infrastruktury
@Schizotypoidal: urzędnik nie będzie jeździć rowerem, bo można się spocić.