Drogie Mirki,

Podróżuję z żoną po Wietnamie od kilku dni i wczoraj w Vung Tau natknęliśmy się na umierającego kociaka.

Nie mogliśmy go tak po prostu zostawić na ulicy, żeby tam umarł, podczas gdy lokalni mieszkańcy tylko na niego patrzyli, więc zabraliśmy go do pobliskiego weterynarza. Zapłaciliśmy za wstępne leczenie i pobyt na kilka dni, aż do momentu kiedy dojdzie do siebie albo umrze. Generalnie kot w stanie agonalnym, raczej umrze.

Zainstalowałem
bartdziur - Drogie Mirki,

Podróżuję z żoną po Wietnamie od kilku dni i wczoraj w Vun...

źródło: Zdjęcie z biblioteki

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach