@WLADCA_MALP: Ten film to zmarnowane 15 pomysłów na dobre sci-fi. Szczytem autoparodii była scena "przeprosin" Jima przez radiowęzeł, gdzie spanikowana Aurora dociera do ślepego zaułka. Załamana kobieta jest otoczona głosem swojego oprawcy, ujęcia z kamery przywodzą na myśl motywy z horrorów, ale nie, podnosząca na duchu muzyka nakazuje widzowi współczuć "mordercy", bo przecież tak kocha dziewczynę, no patrzcie, jakie wyznanie miłości... Komedia romantyczna, rok pański 1995.

Ode mnie 4/10, w
  • Odpowiedz
@TRYT0N: Mogłoby być podobnie, ale nie do końca tak.

Główny problem z tą sceną w filmie był taki, że z tego co rozumiem "grawitację" na pokładzie generował obrót statku. To oznacza, że zanik grawitacji musiałby być spowodowany zatrzymaniem obrotu, co "rzucałoby" trochę wodą z basenu na boki (tak samo, jak w hamującym samochodzie wszystko "leci" do przodu).

Po wyhamowaniu obrotu raczej nie byłoby powodu, żeby woda uniosła się tak bardzo do góry,
  • Odpowiedz