169 665,29 - 10,00 = 169 655,29

Poranne 10km zrobione!
Tym razem czas nie jest jakiś oszałamiający ale plan minimum (czas poniżej godziny) wyrobiłem.
Z kronikarskiego obowiązku napiszę jeszcze, że jest to mój 28 dzień bez #papierosy.
Jest nawet zauważalna obniżka poziomu #weltschmerz'u !

#sztafeta

Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania
!Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
!Pobierany jest zawsze ostatni wynik
!Zamiast dystansów można w pole
170 508,46 - 10,00 = 170 498,46

Może i jestem wyjącym po nocach z bólu istnienia i samotności, prawie lvl30 facetem z wyrwą w sercu.

Ale w moim 25 dniu bez #papierosy zrobiłem 10km biegu w 49m26s. I jestem z obu tych faktów zajebiście dumny!

#ucieczkaprzeddepresja

#sztafeta

Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania
!Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
!Pobierany jest zawsze ostatni wynik
!Zamiast dystansów można w pole
Palenie na balkonach powinno być ustawowo kurna zabronione. Cały dzień, co chwila, któryś z sąsiadów kopci mając w dupie, że leci to w okna innych. Ja wiem, że ruszenie tyłka na dół pod blok (mamy nawet wydzielone i zadaszone miejsce koło śmietników) zajmuje te 5 minut więcej niż wyjście na balkon, ale naprawdę tak trudno się domyślić że by wypadało skoro się już wśród ludzi mieszka? Że to może jednak, niespodzianka, śmierdzi
Mircy, robię małe rozeznanie dotyczące palenia. Niebieski coś ostatnio przebąkuje, że męczy go nałóg i fajnie byłoby nie palić. To chyba dobrze, zawsze jakiś pierwszy krok (tzn. sama chęć przestania). Wytrzymał nawet kilka dni, ale po kilku piwkach przegrał i kupił paczkę. Słyszałam o słynnej książce Carra (jak się okazuje on też, ale jeszcze po nią nie sięgnął), oraz o Desmoxanie, o którym często tu piszecie. Niebieski nie jest jednak przekonany do
@Aerials: Dokładnie. Zresztą taka jest zasada przy wszelkich uzależnieniach, nie ma picia/palenia/hazardu etc. kontrolowanego, bo istotą nałogu jest brak kontroli. Ale dla pocieszenia-znam ludzi, którzy rzucili, nie palą x lat, nie ciągnie ich. Moja koleżanka rzuciła dwa lata temu, po 5 latach, palę przy niej, nie przeszkadza jej to już. Kwestia silnej woli na początku i odzwyczajenia później. Ale są ludzie (mój ojciec np.) którzy nie palili rok-dwa, później była okazja
Moje wujostwo rzuciło palenie po wizycie u jakiegoś magika. oO Nie chcieli zdradzić jak to wyglądało, ale podobno teraz mają duże obrzydzenie do papierosów i przeszkadzają im nawet palacze w towarzystwie. Niestety, bardzo przytyli.


@Aerials: słyszałem o tym, magik zapina palacza, potem oral, a potem przestrzega że jak ten jeszcze raz sięgnie p papierosa, to rozpowie wszystkim we wsi o tym, co tu się wydarzyło.

może być, częstotliwość też można zdefiniować jako uzależnieniem, ale uwzględniając także, czy czujesz się z tym źle albo, tak jak wyżej wspomniane - chęć lub konieczność :P
172 949,60 - 8,00 = 172 941,60

Ciężko stwierdzić, czy jest to sukces, czy przegrana. Z jednej strony, mimo absolutnej niechęci jednak poszedłem biegać. Z drugiej: z planowanych 10 zrobiłem jedynie 8 kilometrów...

Bilans: dopisałem kolejne 8 kilometrów do mojej #ucieczkaprzeddepresja, oraz jest to 18 dzień bez #papierosy.

To wszystko jest jednak bez znaczenia. Zmieniam tylko swoje przyzwyczajenia, a emocjonalnie nadal jestem dryfującym wrakiem. Zwykle udaje mi się ten fakt