Co za ironia losu. Ukraina i Litwa to dwa najbardziej znienawidzone kraje regionu wśród wielu polskich prawackich internautów, a okazuje się, że akurat chyba tylko one na najwyższym (prezydenckim) szczeblu wyraźnie wsparły polską narrację historyczną (na ministerialnym jeszcze Łotwa i Estonia).
A gdzie wypowiedzi różnych hołubionych przez prawicę polityków w rodzaju Orbana? Był w styczniu Polsce a wypuszczono jakiś ogólny suchy komunikat o współpracy. Pewno nie chciał denerwować swojego ważniejszego przyjaciela no