5:40 wyjechałem w drogę powrotną z domu rodzinnego do obecnego miejsca zamieszkania.
Zapowiadano deszcze tak po 14, więc czasu na dojechanie miałem aż nadto, przez co nie jechałem po prostej linii tylko jeszcze parę #kwadraty zaliczyłem. W sumie przez 2 dni wpadło ich 73.
Niby większość trasy wiało w plecki, ale jak już nie to było przesrane.
6h 23min






















W planach była ciekawsza trasa, no ale jednak wygrała nienawiść do wiatru i w ostatniej chwili zmieniłem wycieczkę na zwiedzanie okolic Warszawy z wiatrem centralnie w plecy :) Główny cel Piastów.
A najciekawsza atrakcja dzisiaj to chyba ten mój pierwszy poważniejszy szlif na rowerze (nie licząc tańców na lodzie zimą). Trochę mi się zapomniało, że założyłem niedawno slicki, nie mam już opon z jakimś większym bieżnikiem i
źródło: comment_1617632258kbueH5665Fxna1UwPlz6zN.jpg
Pobierz