Po rowerowym wypadzie w Bieszczady i łazikowym w Gorce zostałem jeszcze na Śląsku w Gliwicach, korzystając z gościny znajomych:
107 - Mikołów, Tychy, słupek do opierania rowerów i najgorszy dzień na rowerze ever - nogi po górach jak z betonu, kapeć i trochę za długa walka z dętką, stres że nie zdążę na umówioną godzinę wrócić i dalsze plany wieczorne się popsują. Ogólnie wróciłem styrany












Zdążyłem skoczyć po kwadraty przed deszczami. Jutro pewnie przymusowa przerwa od roweru.
------------------------
#
źródło: Firefox_Screenshot_2026-09-04T20-16-21.548Z
Pobierz