Najgorszy stek jaki jadłem we Wrocławiu wcale nie był najtańszy (antrykot; Nafta Neo; 140 PLN xD) a najtańszy okazał się jednym z lepszych. To pokazuje jak przewrotna, niewdzięczna a zarazem fascynująca potrafi być wrocławska gastronomia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W ostatnim czasie byłem kilka razy w Meato, z różnym skutkiem. Drogi antrykot na Zwycięskiej okazał się być poniżej przeciętnej, burgery z menu lunch też sporo potrafią się od siebie różnić w zależności
W ostatnim czasie byłem kilka razy w Meato, z różnym skutkiem. Drogi antrykot na Zwycięskiej okazał się być poniżej przeciętnej, burgery z menu lunch też sporo potrafią się od siebie różnić w zależności
































PS Mamy już we Wrocławiu jakieś dobre kebaby? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#jedzenie71
@Zavis: nigdy nie mieliśmy
The Indian Island
Co do kebabów to ja niezmiennie polecam:
Truck Kebab Wrocław na Wandy Rutkiewicz
Hommus - Gyros & Grill na Powstańców