Tym razem nie pojechałem do Auschwitz.
Może trochę się bałem, że dźwięk szofaru przed kilkutysięczną widownią nie zabrzmi tak jak powinien – wiadomo szofar, instrument mistyczny i potrafi spłatać figla. Może uznałem, że wśród tysięcy ludzi moja nieobecność przejdzie bez echa, może dlatego, że Auschwitz wolę przeżywać w samotności.
Najpewniej ze wszystkich tych powodów jednocześnie.
Uroczystość odbędzie się w gigantycznym – specjalnie na tę okazję uszytym – namiocie, który został ustawiony przy
  • Odpowiedz