Mistyczny blask dawno stracil swoja jasnosc, teraz pozostaje z niego dogasajacy zar, ledwie mnie oswietla, pozostawia moj wyblakly kontur na tle czarnej otchlani wiecznej gehenny. przyzwyczailem sie do prawie zupelnej ciemnosci, pozerajacej mnie i rozpuszczajacej cierpieniem, ktore mi zadaje. przygnebiajaca czern stala sie moja natura, kiedy gehenna zabrala mi wszystko, nie moge stracic juz nic wiecej. ale zachowalem ten dogasajacy mistyczny zar, ukrylem go tak gleboko, ze sam o nim zapomnialem. kiedys
Uwielbiam sobie puścić tą piosenkę wieczorem przed spaniem. To stonowanie poczucie bezradności, przeradzające się następnie w taki wręcz apokaliptyczny klimat, który jest tam dniem codziennym. Wewnątrz wielkiego miasta unosząca się bezradność, bieda i poczucie bycia niechcianym dla tych ludzi. Pozostaje im tylko ślepa wiara w bóstwa, które dadzą im mityczną radość po śmierci, którą bezrefleksyjnie trzeba usprawiedliwiać pozostawienie samemu sobie i biedę. To obraz przerysowany, ale idealnie pasuje do nastroju człowieka zagubionego,
@Pudzilla4545: nie sądzę, niedługo moja głowa zacznie działać przeciwko mnie..
Mam taką rozkmine że takie częste autodestrukcyjne działania z punktu widzenia przetrwania są niekorzystne i nie powinno coś takiego w głowie następować, a człowiek przecież od ppczatku jest nastawiony na przetrwanie..
Jakby głową pomagała i mieć siłę, energię i chęci to możnaby więcej osiągnąć..