Nie ogarniam systemu naliczania nadgodzin w delegacjach. Moja narzeczona właśnie z takowej wraca, od środy była gdzies w okolicach Sanoka. Z Warszawy to ~7 godzin jazdy, poza tym musiała tam siedzieć praktycznie 2,5 dnia. Pracowała łącznie po 4-5 godzin dziennie ale z faktu że spędziła poza domem cały ten czas, ze względu na decyzję pracodawcy to żadnych nadgodzin nie dostanie. Nie ogarniam tego zupełnie. Dziś zamiast spędzić jakoś fajnie weekend to musi
Mirki, zamawiacie taryfę, kiedy do przejechania macie zaledwie mały kawałek? :> Co innego jak przemieszcza się w nocy z klubu do klubu, ale ja musiałabym po prostu zamówić taksę (nie w centrum), i jechalibyśmy dosłownie 5 minut, i głupi bym się czuła ;__;

#firstworldproblems