Jeśli chodzi o mnie, to Fionavarski Gobelin autorstwa Guya Gavriela Kaya. Niedopowowiedzenia, żeby zrobić tanie napięcie. Tłum postaci, z których żadnej nie "kibicowałem", bo się po prostu nie dało. Wszędzie patetyczne dialogi. Wszędzie skoki między wątkami. Wszędzie gra zaimków.
Ogólnie z tej obojętności wobec bohaterów nie skończyłem całej trylogii, tylko przeczytałem Letnie Drzewo. Jeżeli po 400 stronach nie obchodzą mnie niczyje losy, to ja podziękuję.
#fantastyka























#gejszabla i #stobatowdlaelfa w jednym wpisie!
Ale i tak bardzo dziękuje, to miłe.