Kilka lat temu trafiłem w internecie na dziwaczną historię pewnej azjatki, która transmitowała na żywo swoje życie na kamerce.

Już wtedy robiła to od kilku lat, nikt nie wiedział o co chodzi. Nie nawiązywała bezpośrednio kontaktu z oglądającymi, jej pokój był pełen niezrozumiałych z początku plakatów.

Z czasem okazało się, że te plakaty to komunikaty, że jest szantażowana przez jakiegoś policjanta, który wszczepił jej bliżej nieokreślony czip w stopę.

Ktoś to kojarzy?
@Kotniepies Rozumiem, że się nie spodobała. Proszę, podziel się, co Cię razi. Nie podoba Ci się puenta, styl, a może wszystko jest zwyczajnie słabe. Na swoją obronę napiszę, że to moja druga straszna opowieść, jaką napisałem. Postaram się, żeby w przyszłości było lepiej.
  • Odpowiedz
Przypomniała mi się historia, którą w liceum opowiadał mi kumpel. Historia dotyczyła szkoły podstawowej do której chodził gdzieś pod Rzeszowem (nie pamiętam dokładnie gdzie). W pracowni biologicznej za pomoc naukową służył ludzki szkielet. Z tym, że podobno był to prawdziwy szkielet, należący wcześniej do woźnej, która całe życie pracowała w tej szkole i w testamencie zapisała swoje doczesne szczątki szkole. Do dzisiaj zastanawiam się czy ten kumpel to zmyślił czy to była
via Wykop Mobilny (Android)
  • 45
Zrozumiałem co Krzysiek miał na myśli mówiąc " Poczekaj aż poznasz Dorotkę".
Cały czas słyszałem jej szepty i widziałem jak przemyka gdzieś między regałami. Chwilę z nią rozmawiałem, Dotyka była małą dziewczynką, która zginęła bardzo dawno temu i od jakieś czasu nawiedza tę stację. Jest bardzo nieśmiała, dlatego trudno z nią porozmawiać twarzą w twarz.
Podpytałem mojego znajomego, który lubi różne dziwne i mroczne rzeczy i mieszka w tej okolicy, o satanistów.
via Wykop Mobilny (Android)
  • 549
Niezłe jaja, co tu się #!$%@?ło to ja nawet nie.
Zadzwoniłem do właściciela, on najpierw mnie #!$%@?ł, że budzę go w środku nocy, a kiedy już opowiedziałem całą sprawę, to zakazał mi dzwonienia na policję, stwierdził że naćpane nastolatki to nic dziwnego i po co aferę robić i psuć opinię stacji. Kazał mi go wyciągnąć z kibla i wysłać do domu. Potem się rozłączył.
Chwilę zastanawiałem się nad moralnymi aspektami wyrzucenia tego
I teraz tak siedzę i myślę w co ja się #!$%@?łem.

Mała stacja, prywatna, kawałek za wioską, na wylotówce. W koło lasy, jakieś #!$%@? latają w koło, policja nie reaguje, właściciel karze siedzieć cicho.

Mogli by mnie tu #!$%@?ć i też by się nikt nie zainteresował.


@ein-abychon: A w Twoim profilu jest napisane:

Niczego się nie boje i śmieję się tylko widząc wycelowany we mnie rewolwer


( ͡° ͜ʖ
  • Odpowiedz
- Panie Cris, możemy porozmawiać?
- O Wietnamie?
- Tak. O Wietnamie.
- Ciągle padało. Człowiek marzył o suchym, ciepłym łóżku. No i jakimś dobrym posiłku. Kapral Carrot co prawda starał się jednak nie był kucharzem tylko farmerem.
- Farmer na wojnie?
- Carrot wcześniej żył sobie spokojnie na własnym ranczo w New Jersey i hodował marchew. Lubił porządek, czasami bił żonę gdy była zbyt leniwa.
Gdy on harował na polu, żona
  • Odpowiedz
36,400,000. To jest liczba inteligentnych cywilizacji, których możemy się spodziewać w naszej galaktyce - według słynnego równania Drake’a.

Od ostatnich 78 lat wysyłamy w kosmos wszystko, co jest związane z naszą cywilizacją - nasze radio, naszą telewizję, naszą historię, nasze największe odkrycia. Wykrzykujemy swoją obecność co sił w płucach, zastanawiając się, czy jesteśmy sami we wszechświecie.
36 milionów potencjalnych cywilizacji, prawie wiek nasłuchiwań i nic. Jesteśmy jedyni.

Tak mi się wydawało jeszcze
Czy inna inteligentna cywilizacja naraziła by się na odkrycie przez wysłanie swojego sygnału dla ratowania naszej cywilizacji?


@bambus94:
Zależy na ile określili zagrożenie. Mogą być oddaleni o 33 l.y. i mieć sondy wysłane 33 lat wcześniej rozsiane po okolicy.
I wysłali sygnał do jednej z nich aby ta przekazała nam.
Raczej się nie boją, bo nie zakładają że koś zniszczy wszystkie gwiazdy w promieniu 33 lat świetlnych.
Można też sygnał nakierowywać
  • Odpowiedz
Byłem kiedyś ze znajomymi (czterema albo pięcioma kolegami i dziewczyną) na opuszczonym basenie w nocy. Basen stał na środku większej działki ogrodzonej płotem, to znaczy taka siatka bardziej niż płot, ale mniejsza z tym.

Gdy już dotarliśmy tam, to najpierw pozwiedzaliśmy trochę jak to wewnątrz wygląda i znaleźliśmy miejscówkę w samym środku budynku. Kilka metrów od nas był pusty już basen, jak się spojrzało w dół to ze trzy-cztery metry, wokoło powybijane
  • Odpowiedz
Jesienią 1987 roku lokalna stacja telewizyjna WSB-TV 2 w Atlancie postanowiła wypełnić lukę w swojej porannej sobotniej ramówce.
Po kilku namowach właścicieli lokalnych firm, stacja pozwoliła młodemu księdzu Marly'emu Sachsowi na uzupełnienie wolnego bloku godzinnego, by stworzyć program o tematyce religijnej. Program ten miał premierę 18 października i towarzyszyła mu mała akcja promocyjna.

Była to zwyczajna audycja, w której przedstawiano fragmenty Biblii interpretowane przez księdza mówiącego do kamery, który starał się tłumaczyć
  • Odpowiedz
W czasie wojny pewien żołnierz sumiennie pisał do swej matki raz w tygodniu, aby wiedziała, że wszystko jest w porządku.

Jednak pewnego tygodnia nie dostała listu i od razu zaczęła się martwić. Jakiś czas później otrzymała list od armii mówiący, że jej syn został pojmany do obozu dla więźniów wojennych, zapewnili ją jednak, że nie ma podstaw by myśleć, że Amerykańscy żołnierze są tam źle traktowani.
Kilka tygodni później kobieta w końcu
Kiedy byłem mały, cała nasza rodzina, bliższa i dalsza, zawsze zazdrościła moim rodzicom, że mieszkają nad morzem.
Dla wielu ludzi perspektywa życia w niewielkim, nadmorskim mieście wydaje się świetna. Rzeczywistość była oczywiście całkiem inna. Nie były to wieczne wakacje.
Zwłaszcza dla mnie. W okresie jesienno-zimowym okolica była wyludniona, woda za zimna, a do szkoły chodziło i tak niewiele dzieci, więc zwyczajnie umierałem z nudów.
Jednak z początkiem wiosny otwierano największą atrakcję mojego
  • Odpowiedz
Do domu była jeszcze długa droga. Wydawała się ciągnąć bez końca...

Światło przebijające się przez gałęzie wysokich, zielonych drzew wpadało przez okno raz na jakiś czas, tworząc przypadkowe wzory i rażąc oczy, które tak ubóstwiały ciemność.

Otoczenie było złożone z mocnych, majestatycznych roślin, tworzących las wokół drogi. Podczas wjeżdżania na ścieżkę jedynym słyszalnym dźwiękiem był uspokajający warkot silnika samochodu.

Choć jazda wydawała się przyjemna, na pewno nie była taka dla obydwu pasażerów.
  • Odpowiedz