@henoch 36,400,000. To jest liczba inteligentnych cywilizacji, których możemy się spodziewać w naszej galaktyce- według słynnego równania Drake’a. Od ostatnich 78 lat wysyłamy w kosmos wszystko, co jest związane z naszą cywilizacją- nasze radio, naszą telewizję, naszą historię, nasze największe odkrycia. Wykrzykujemy swoją obecność co sił w płucach, zastanawiając się, czy jesteśmy sami we wszechświecie. 36 milionów potencjalnych cywilizacji, prawie wiek nasłuchiwań i nic. Jesteśmy jedyni.

Tak mi się wydawało jeszcze około 5 minut temu.

Transmisja pojawiła się na każdej na każdej częstotliwości, którą nasłuchiwałem. Od razy wiedziałem, że taki sygnał nie pojawia się naturalnie- musiał zostać wytworzony sztucznie. Pojawiał się i znikał ze stałą amplitudą; szybko zrozumiałem, że to musi być swego rodzaju kod dwójkowy. Zmierzyłem 1679 impulsów na minutę podczas transmisji. Zaraz po tym nastała cisza.
  • Odpowiedz
Mieszkam w Osace, w Japonii i często jeżdżę rano metrem do pracy. Pewnego dnia, kiedy czekałem na pociąg, zauważyłem bezdomnego w kącie stacji. Mamrotał do siebie, kiedy ktoś koło niego przechodził. Trzymał kubek, żebrał.

Gruba kobieta minęła bezdomnego, ledwo usłyszałem, że powiedział „świnia”.

Wow, pomyślałem. Bezdomny obraża ludzi i ciągle liczy, że ktoś da mu pieniądze?

Później
historia z lat 60 (podlasie)
jak zmarł jej brat to do jego żonki we wsi zaczął się przystawiać taki bandos sezonowyale jak to na podlasiu ona mu #!$%@? nie dała, bo hehe co ludzie powiedzą, ale po kilku miesiącach podobno się puściła i wtenczas się na maxa zaczęło
jak ten robol co jej w gospodarstwie pomagał wchodził do obory to od razu krowy zaczęły się #!$%@?ć i prychać jak konie, świnie w
  • Odpowiedz
Kiedy byłem mały, cała nasza rodzina, bliższa i dalsza, zawsze zazdrościła moim rodzicom, że mieszkają nad morzem.
Dla wielu ludzi perspektywa życia w niewielkim, nadmorskim mieście wydaje się świetna. Rzeczywistość była oczywiście całkiem inna. Nie były to wieczne wakacje.
Zwłaszcza dla mnie. W okresie jesienno-zimowym okolica była wyludniona, woda za zimna, a do szkoły chodziło i tak niewiele dzieci, więc zwyczajnie umierałem z nudów.
Jednak z początkiem wiosny otwierano największą atrakcję mojego dzieciństwa, atrakcję, na którą czekałem cały rok. Wesołe miasteczko.
Nie jestem w stanie powiedzieć ile godzin dobrej zabawy tam spędziłem, ale z pewnością było ich niemało.

Poza
  • 36
Zwykły, rutynowy powrót do domu po pracy. Stoję pod drzwiami do mieszkania i bez najmniejszej chęci szukam kluczy w plecaku. Jednak tym razem coś było nie tak. Nie, że coś się działo ale coś przeczuwałem. Wkładam klucz do zamka i staram się przekręcić w stronę odwrotną do wskazówek zegara. "Co jest" pomyślałem ponawiając próbę. Dałbym sobie rękę uciąć, że zakluczałem mieszkanie jak wychodziłem zaspany rano do tej samej nudnej pracy co zawsze.
I pre-write emergency alerts. I think we’re about to be in real trouble

You might not realize this, but a lot of the alerts you receive on your phone have been written in advance. They might have been composed weeks, months, even years before. That way, when there’s an emergency, someone simply has to key in a code and the message is automatically sent out. It’s a good system…most of the time.

I know, you’re thinking about the incident in Hawaii from a few years back. That message is one of the ones I’m talking about. It was written a long, long time ago. I should know. It’s been my job to write, edit, and update the massive list of emergency alerts used by our government. While I didn’t have a hand in that particular message, you may have seen my handiwork in more recent alerts about weather and severe natural disasters.

Several
  • Odpowiedz
Młody chłopak siedział w cieniu drzewa w swoim ogrodzie za domem. Niewiele można było o nim powiedzieć. Był to zwyczajny dzieciak z rudawo-brązowymi włosami i oszałamiającymi piwnymi oczami.
Zasnął godzinę wcześniej w trakcie czytania książki. Teraz jego szczupłe ciało spoczęło oparte na pniu wielkiego dębu, jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w rytm jego spokojnego oddechu. Tylnymi drzwiami domu, do którego należał ogród, weszła właścicielka i zbliżyła się do chłopca.
Uśmiechnęła się, położyła dłoń na jego ramieniu i potrząsnęła nim delikatnie. Otworzył odrobinę oczy i przetarł jedno z nich wierzchem dłoni.
Odzyskał ostrość widzenia i ujrzał uśmiechniętą twarz swojej matki mówiącej słodkim i uprzejmym głosem: "Jack, słonko, czas wstawać."

Chłopak wstał chwiejnie, jego ciało trwało nadal w półśnie, i zapytał, "Hmm? Co... Która godzina...?"
Mireczki potrzebuję pomocy, w okolicach roku 2011 widziałem na youtube straszny filmik z kategorii found footage. Filmik był polski i z tego co pamiętam, zaczął się jak grupka chłopaków jechała po lesie. Zgubili się i zaczęli słyszeć dziwne dzwięki z zewnątrz. Potem znaleźli jakąś dziewczynę w krzakach, dwóch chłopaków z nią zostało a reszta weszła w las. Jak ci z lasu wrócili do samochodu to dziewczyny z chłopakami nie było i potem
Cześć mirki i mirabelki,

Długo się zastanawiałem czy się z wami tym tutaj podzielić, no ale ciekawość wzięła górę. O co cho? Jakiś czas temu napisałem w przypływie upałów taką pastę i podzieliłem się nią ze znajomymi. Spodobała im się. Kumpel dla chyba beki przeczytał wszystko na konfie na messengerze. Postanowiłem wziąć to i posklejać razem, dorzuciłem jeszcze jakieś cc ambienty i... nie wiem, może wam się sposoba, może mnie obrzucacie feedbackiem.

A ważne info to jest 18+ więc jak masz mniej to słuchaj z zatkanymi uszami.

klikaj
Moje życie zdawało się wieść całkiem nieźle, niedawno zdobyłem licencjat i przyzwoicie płatną pracę jako kierownik biura. Rzecz w tym, że w moim życiu czegoś brakowało... Chciałem miłości. Chciałem mieć żonę, która dotrzyma mi towarzystwa, ale jedyne kobiety, które znałem pracowały w biurze i były brzydkie jak diabli.

Pewnego wieczoru po powrocie z długiego dnia pracy, złapałem za colę, usiadłem i odpaliłem komputer. Byłem zdesperowany, chciałem odnaleźć swoją miłość jak najszybciej, a wszystko wskazywało na to, że pozostaje mi tylko Internet i serwisy randkowe. Zajrzałem na popularną stronę. Zarejestrowałem się, wpisałem swoje dane i zainteresowania w nadziei, że wkrótce kogoś mi dobierze.

Następnego ranka odpaliłem kompa i sprawdziłem rezultaty. Dopasowało mi tylko 2 osoby i jakimś dziwnym przypadkiem jedną z nich była moja horrendalnie brzydka współpracownica. Ta druga nie miała zdjęcia w profilu, ale nie kojarzyłem jej imienia. Wiedziałem o swojej desperacji — postanowiłem zaryzykować i napisać do tej "dziewczyny". Zapytałem, czy ma chęć spotkać się ze mną w pobliskiej kawiarni dziś w nocy. Odpisała jakieś 3 minuty później, zgodziła się. Byłem bardzo podekscytowany, ale i ciut zaniepokojony, nie miałem pojęcia co z tego wyjdzie.

Tej
Dante27 - Moje życie zdawało się wieść całkiem nieźle, niedawno zdobyłem licencjat i ...

źródło: comment_Ul7AKVFsYHqanThbWW3SzcHFMYLvWexD.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
Jesienią 1987 roku lokalna stacja telewizyjna WSB-TV 2 w Atlancie postanowiła wypełnić lukę w swojej porannej sobotniej ramówce.
Po kilku namowach właścicieli lokalnych firm, stacja pozwoliła młodemu księdzu Marly'emu Sachsowi na uzupełnienie wolnego bloku godzinnego, by stworzyć program o tematyce religijnej.
Program ten miał premierę 18 października i towarzyszyła mu mała akcja promocyjna.

Była to zwyczajna audycja, w której przedstawiano fragmenty Biblii interpretowane przez księdza mówiącego do kamery, który starał się tłumaczyć je na zrozumiały dla współczesnych widzów język.
Spora oglądalność pozwoliła mu na dalszą emisję jeszcze na początku grudnia.