Takie tam kręcenie wokół komina (;
Miałem mieć długi weekend, 4 dni wolnego, objazd Karkonoszy, wszystkie klasyki podjazdowe i Jested. Miałem, więc nie mam. Wczoraj 12 godzin w pracy, dzisiaj wolne, jutro 11, w następne dni też coś. Trzeba było wykorzystać ten dzień i doczłapać minimum 238 kilometrów, bo tyle brakowało do 10.000 km w tym roku. Niby jazda bez celu, po prostu przed siebie jest tym






















Umówiłem się wczoraj z kilkoma znajomymi, że poprowadzę ich na pierwsze #100km . Rano wstałem wcześniej, zaplanowałem trasę i pojechałem pojeździć i poczekać na smsy od nich. Umówieni byliśmy na 14 więc o 13 zaczęły przychodzić pierwsze "dziś za gorąco, nie jadę", "za duży wiatr", "syn zabrał mój rower i pojechał nad jezioro". Więc spakowałem dętki i pojechałem sobie sam.
Plan był ambitny, 100
źródło: comment_omXqWAAuvamHO19VxvNxvD87b0eqrmwJ.jpg
Pobierz