Lol. Piję sobie na jednym z wrocławskich parków. Koleżanka z pracy znowu mnie obdarowała pomidorami i fasolką z jej działki. No nie ma bata byśmy to zeżarli. Więc wystawiłem je na sprzedaż, mówiąc że pół darmo. Każdy olewał, aż przyszła Ukrainka z około 10-letnim synem. Pyta się: naprawdę? Już wiedziałem, że zrozumiała, że "za darmo". Machnąłem ręką. Dzieciak chciał mnie pocałować, ale złapałem go za ramiona i przytuliłem (zbliżające się usta 10-letniego

fornson23















