Zatrudnili u mnie takiego skąpego boomera i naprawdę ciężko się na to patrzy.
Człowiek liczy każdy grosz jakby żył w permanentnym kryzysie. Rano przychodzi z kanapkami z domu, herbata w termosie bo przecież szkoda wydać parę złotych na coś na miejscu. Energetyk? Nie ma mowy. Wszystko „bo taniej w domu”.
W ciągu dnia zero wydatków. Kompletnie. Jakby wydanie jakichkolwiek pieniędzy było problemem. My czasem coś zamówimy albo wyskoczymy po jedzenie, a on siedzi z
Zastanawia mnie pewna rzecz w relacjach międzyludzkich. Często mówi się, że trzeba „być sobą” i wtedy prędzej czy później znajdą się ludzie, którzy to docenią. Z drugiej strony mam wrażenie, że w praktyce dużo osób trochę gra jakąś wersję siebie – bardziej pewną, bardziej wyluzowaną, bardziej towarzyską – i to właśnie działa lepiej. I teraz pytanie: czy waszym zdaniem w relacjach faktycznie działa autentyczność, czy raczej umiejętność pokazania siebie w odpowiedni sposób?
Wieczór z moją najznakomitszą pasta bolognese, dzięki niej moje noce są spokojne, głód mniej doskwiera. Nigdy nie wyobrażałem sobie, jak wspaniałe jest zasypianie z kimś kto mnie kocha ze wzajemnością z mojego żołądka i zaspokaja głód. #przegryw #jedzzwykopem
Czy tylko ja mam tak, że jak stoję w kolejce w sklepie i wybiorę najkrótszą, to ona automatycznie zamienia się w najwolniejszą w całym lokalu? Serio, zawsze trafi się ktoś, kto nagle przypomina sobie przy kasie, że „jeszcze tylko coś sprawdzi”, zaczyna szukać drobnych przez 5 minut albo dyskutuje o cenie bułki jakby negocjował mieszkanie.
@TobiaszSuchy: u mnie jest tak, że widzę ogólnie, że kolejka idzie szybko, staje w niej i nagle coś się dzieje - gość jednak nie chce czegoś brać, coś reklamuje, musi podejść kierownik.. i mija mi tak dobrych kilka minut. I tak jest za każdym razem. Nie wiem - jakieś fatum nade mną ciąży.
Będzie #zalesie bo muszę to z siebie wyrzucić. Na początku marca potrącił mnie samochód na przejściu. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Chłop przeleciał przez rondo jak dzik i uderzył mnie, jak zjeżdżał z ronda, a ja byłem w połowie zebry. Zdążyłem tylko zrobić krok w tył, i chyba to mnie uratowało. I jeszcze to, że była to Corsa, a nie X6. Facet uderzył mnie w prawe kolano, w lewą łydkę, a prawym
Mam wrażenie, że zwyczajne życie zostało dziś totalnie zdegradowane. Brak wielkich sukcesów = przegryw. Brak egzotycznych wakacji = nuda. Brak dram i zwrotów akcji = nic się nie dzieje. A może… właśnie o to chodzi? Stała praca, spokojny wieczór, ktoś obok, brak chaosu – to kiedyś był cel, a teraz wygląda jak plan minimum. Czy ludzie jeszcze umieją docenić zwyczajność, czy już tylko gonią za czymś, żeby mieć co pokazać innym?
@weakar: Trochę w tym jest racji, ale mam wrażenie, że to jednak za proste ujęcie. Studia same w sobie nie są problemem — problemem jest to, że rynek się nasycił, a oczekiwania wobec pracy „biurowej” zostały z poprzedniej epoki. Miało być stabilnie i lżej, a wyszło często presja, targety i dostępność 24/7. Z drugiej strony to nie tylko kwestia korpo — ludzie w pracy fizycznej też się zajeżdżają, tylko rzadziej
@weakar: Masz sporo racji, tylko znowu — to nie jest takie zero-jedynkowe za dużo specjalistów = źle. Bardziej bym powiedziała, że naprodukowaliśmy ludzi z podobnym profilem i oczekiwaniami, a rynek nie jest z gumy. Do tego dochodzi narracja IT to latwe pieniądze, więc ludzie wchodzili w to trochę jak w złoto XXI wieku — bez gwarancji, że to dla nich. Z tą pracą fizyczną vs korpo — różnica jest realna,
@Qullion: Tak, w moim otoczeniu sporo osób tak żyje. Każdy element życia wrzucany na social media, ciągłe prześciganie się w sukcesach, wakacjach, gadżetach. Gonitwa, czasami zadaje sobie pytanie czy kiedykolwiek dotrą do mety.
Dziękuje za wszystkie komentarze i spostrzeżenia pod poprzednim wpisem — dobrze się to czytało. Trochę mi to przywraca wiarę w ludzi, że nie tylko ja mam wrażenie, że coś w dzisiejszym podejściu się zepsuło i nie do końca idzie w dobrą stronę. Może to kwestia tego, że też jestem dzieckiem lat 90. — czasów, kiedy dzieci znikały z domu rano i wracały „jak się ściemni”, budowały bazy z patyków, grały w kapsle,
@23kulpamens: :) Właśnie o to mi chodziło – taka pętla, w której cały czas gonisz coś następnego. I najgorsze jest to, że nawet jak masz chwilę spokoju, to często nie umiesz jej wykorzystać, bo głowa już szuka kolejnego bodźca. Bardzo mądrze i życiowo napisane!
Najsłabsza z tej marki
#przegryw #smiesznypiesek #pieseczkizprzypadku #pizza
źródło: obraz
Pobierz