Mirki i Mirabelki! Pijcie ze mną co chcecie :) pół roku temu miałem operacje #kolano bo zerwałem #acl i dzisiaj właśnie ukończyłem 200km rowerem z #krakow do #czestochowa 2 noce w namiocie na trasie, jest moc! Czuje się jak #wygryw :)
No i #pokazmorde i #rower :)
Pewnie nikogo to nie obchodzi, ale to mój mały osobisty sukces!
No i #pokazmorde i #rower :)
Pewnie nikogo to nie obchodzi, ale to mój mały osobisty sukces!











Hej Mirki spod tagu #wychodzimyzprzegrywu. Chciałbym przedstawić wam moją sytuację i zapytać się was co o niej myślicie.
Można by rzec, że jestem typowym przegrywem (brak dziewczyny, znajomych, czy imprez w okresie studiów), który od zawsze miał problemy z nawiązywaniem bliskich relacji z innymi ludźmi (nie mówimy tu jednak o nieśmiałości, bo w pracy, czy innych formalnych sytuacjach aż kipię pewnością siebie) oraz biernością w swoim życiu (w niewielkim stopniu realizuję swój potencjał; swoją bierność tłumaczę brakiem stabilizacji wynikającej z zaspokojenia "niższych potrzeb" tablicy Maslowa).
Po dość ciężkim okresie zimowym (tzw. epizod) w ciągu ostatnich miesięcy nastąpiła u mnie dość wyraźna poprawa samopoczucia, a i stres związany z nawiązywaniem bardziej luźnych rozmów z innymi ludźmi (głownie w pracy) jest dużo mniejszy. Udało mi się także wypracować kilka "mechanizmów", które pozwalają mi podchodzić do relacji towarzyskich z innymi ludźmi na dużo większym luzie (w skrócie mieć bardziej wy**e). No ale jednak braki w tej sferze są bardzo duże i dość łatwo zauważalne (brak doświadczeń, ciekawych historii, wiedzy jak zachować się w niektórych sytuacjach, szczególnie w większym gronie). Nadrabianie tych deficytów to jest oczywiście praca na lata, z której nie mam