Typowy bełkot, to już piata książka na temat analizy matematycznej. I za każdym razem to samo. Autor zaczyna wykładać treść byle jak. I już nie mówię o braku dobrych rysunków, metafor, czy głębszego poznania przez pryzmat filozofii matematyki.
Ale mówię o zwykłym bełkocie, który staję się z każą stroną coraz bardziej nie do zniesienia. Gdybym nie widział, czym są pochodne wyższego rzędu, z tej książki też bym się o tym nie dowiedział....
Ale mówię o zwykłym bełkocie, który staję się z każą stroną coraz bardziej nie do zniesienia. Gdybym nie widział, czym są pochodne wyższego rzędu, z tej książki też bym się o tym nie dowiedział....


















Macie jakieś materiały na ten temat?
#matematyka
źródło: comment_1647163663jeUGg92AixXrhrWaEwYVoJ.jpg
PobierzW tej kwestii powinno wystarczyć zajrzenie do
Matemaksa.
To w gruncie rzeczy przecież trywialna kwestia, widać, że to bardzo dobry podręcznik, skoro ją pomija ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zastanawiałem się chwilę, co do cholery ma znaczyć nachylenie stycznej w stosunku do wykresu funkcji, zanim zrozumiałem, że to zdanie jest po prostu co najmniej kiepsko napisane.