Nie jest tajemnicą, że wszechobecny net stanowi raj dla wszystkich, którzy za jego pomocą szukają nowych Klientów, kontaktują się z nimi, czy też sprzedają swoje produkty i usługi. Można to robić na dwa podstawowe sposoby. Pierwszy polega na samotnemu ogłaszaniu się w sieci, spamowaniu skrzynek tysięcy, czy też prowadzeniu różnego rodzaju profesjonalnych kampanii w sieci przy pomocy specjalistycznych narzędzi. Drugą wersją jest robienie biznesu za pomocą specjalnych platform łączących kupujących ze sprzedającymi.
Na początku jak zawsze w tym miejscu Craft dzięki za miłe słowa i życzenia. Mam nadzieję, że się spełnią. Wczoraj przedstwiłem wczoraj na blogu Cytadelę jako najbardziej magiczne biegowe miejsce w naszym mieście. Na jednym z portali dwie osoby wskazały jako magiczne miejsca Bażantarnie w Elblągu czy Siemianowicach.
Jestem praktycznie przekonany, że każde miasto, miasteczko czy wieś, gdzie płonie pełnym blaskiem ogień biegowej pasji, powodując że mieszkańcy spotykają się pokonując kilometry ma
Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Sady miło mi, że tak twierdzisz, jednak ja mogę jedynie pisać o moim przemyśleniach czy odczuciach, ale nie formułując je w postaci porad, bo nie mam ku temu odpowiednich uprawnień.
Do poznańskiego półmaratonu jeszcze miesiąc z malutkim haczykiem. Wiem jedno w obecnym moim stanie wagowo – przygotowawczym, start to byłaby pewna forma artystycznego samobójstwa. Moja obecna waga co prawda w porównaniu sprzed 3
Muszę przyznać, że pod moimi wpisami dotyczącymi mojego sposobu odchudzania czy też biegania w obecnym stanie pojawiło się sporo głosów krytycznych negujących moje prawo do wypowiadania się w tej kwestii. Tak na zasadzie jakie ja mam kwalifikacje, jaką wiedzę, jakie badania przeprowadziłem, by w tej materii się wypowiadać i doradzać innym. Prawo do takiego wypowiadania mają tylko dyplomowani specjaliści w danym temacie, a nie jacyś amatorzy, którym nie wiadomo jakim cudem i
Kiedy zbytnio z jedzeniem poluzujemy i obudzimy z nastoma kilogramami za dużo... Lepiej odłożyć bieganie ze względu na ryzko urazów, czy wręcz odwrotnie spokojnie, lekko, ale biegać nie na czas, ale by nie stracić tup pasji..
@wolniek: Napisałem wyraźnie, że są to moje odczucia. Dlaego nie zaznaczam też i to głośno, że nie ma złotej zasady, która dla każdego jest dobra. To są tylko moje przemyślenia i odczucia wynikające z mojego biegania.
@wolniek: fajnie, że podjąłeś dysputę, tyle że patrzysz w sposób bardzo uproszczony, na zasadzie białe-czarne-koniec. We wcześniejszych moich wpisach wyraźnie pisałem, że warto odpuścić bieganie w stanie nadwagi. Obecny wpis jest jakby kontynuacją wcześniejszych. To trochę kiedy pisałem o moim wcześniejszym odchudzaniu i w optymalnym okresie zbiciu wagi ze 132 do 67 kg. No, ale są .uważają, że wiedzą wszystko... Pozdrawiam serdecznie
Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Macieju, po dłuższych przemyśleniach przyznaję Tobie rację i dzisiejszy wpis będzie stanowił może nie odpowiedzieć, ale spore nawiązanie do Twojego komentarza. Dariuszu ciekawie prawisz, ale ja na razie jeszcze na dietę tłuszczową się nie piszę. Mam swoje „wizje” odchudzające i będę się ich trzymał.
Jak pisałem wcześniej, w ostatnim roku moje bieganie parę razy było przerwane różnymi urazami. O ile w pierwszych latach mojej biegowej pasji urazy i kontuzje omijały mnie szerokim łukiem, to w ostatnim roku nadrobiły sobie wszystko z nawiązką. Muszę przyznać, że zastanawiałem się nad przyczyną i chyba ją znalazłem. Ostatnie dwa lata trochę popuściłem mój rygor żywieniowy i chyłkiem, boczkiem, a moja waga zaczęła przybierać. Może aż tak bardzo tego nie widziałem, w każdym razie brzuch nie przesłaniał jeszcze widoku stóp, ani innych części ciała, kiedy zerkałem w dół, ale kilogramy przypływały powolnym, ale stałym rytmem.
No i te 3 tygodnie temu coś mnie pokusiło i wszedłem na wagę. Jak był tego efekt już pisałem, więc tylko nadmienię, że przeżyłem wcale nie mały szok wagowo – osobowościowy. Zrozumiałem skąd moje urazy i już wiem, że dopóki nie zjadę co najmniej poniżej 80 kg, to o bieganiu normalnym, interwałowym czy podbiegowym mogę zapomnieć. Na razie wracam do Gallowaya i dopóki nie schudnę o innej metodzie mogę zapomnieć. Martwi mnie jedno: półmaraton za miesiąc, a przy obecnej mojej wadze, nie mam co śnić, by z tym dystansem się zmierzyć. I to mówimy tu o wytrzymałości kolan, a nawet nie wspominam o czasie, których chciałbym uzyskać.
@toxyczny: super, ale podczas pierwszego odchudzenia pociągnąłem tak ponad rok, aż schudłem, moje pierwsze odchudzanie miało miejsce 14 lat temu, teraz chcę wrócić do pierwszej odchudzonej wagi
@nikczemny_schab: Dietę tę zacząłem stosować podczas mojego pierwszego głównego odchudzania, kiedy zjechałem z pnad 130 kg do 67. Było to 16 lat temu. Po kontuzji w tamtym roku trochę przybrałem do 90, więc znowu wracam do starej diety
Pociągnę jeszcze ten temat, by nowych nie tworzyć, a mam jeszcze 2 spostrzeżenia:
Pod moim wczorajszym wpisem parę osób się dziwiło, dlaczego pisałem o diecie odchudzającej. W ich zrozumieniu samo słowo dieta oznacza odchudzanie. Owszem w potocznym i bardzo uproszczonym znaczeniu możemy tak napisać, jednak chcąc być bardziej dokładnym, musimy spojrzeń na znaczenie tego słowa z szerszej perspektywy. Jak głosi nasza wszechwiedząca ciocia Wiki, czyli Wikipedia:
Dieta (z stgr. δίαιτα diaita – „styl życia”– sposób odżywiania. Potocznie często używane nieprawidłowo, w stosunku do diet odchudzających.
Jak ocenić z perspktywy czasu żołnierzy wylętych? Czy mamy do tego prawo? Czy jesteśmy w stanie zrozumieć, co wedy w ich głowach się działo? Pytania bez odpowiedzi i nawet nie wiem, czy mamy wiedzę, by na nie odpowiadać.
Pasja czy wariactwo wychodzić przy minus 16 na dwór by sobi pobiegać. Dla tych, którzy nie złapali i wydaje im się, że niegdy nie złapią bakcyla - głupota. Dla nas tuptajacych - sandrard...
@drewniana_elektroda: może i tak, ale coś trzeba mieć od życia, a pasje tak mają,że na różne ryzyka nas narażają:) Wiadomo, że jak nic nie będziemy robili, to najwyżej zawał serca nas trafi:)
Naukowcy z przerażeniem obserwują coraz większą aktywność sejsmiczną superwulkanu w Yellowstone. Jeśli w porę nie zareagują, na Ziemi nie będzie co jeść. Jedynym sposobem, by zapobiec globalnej katastrofie jest schłodzenie superwulkanu. W tym celu chcą wykonać odwiert na głębokość 10 km.
A może zaśpiewamy mu kołysankę... Zrobimy coś dobrego dla ludzkosci. Tyle, że gdybym ja zaśpiewał, to sto procent a poderwałby się od razu ze snu.Kiedyś jak podświadomie zanuciłem pieśń pogrzebowa na cmentarzu to tłum umarlaków zrobił ze mną trening tempowy na dystansie maratonu:)
Michał Kotyn
Trochę już zaawnasowany w latach, ale dalej szalony z elementami biegowego masochizmu