Zaparkowałem swojego 23 letniego opla pod blokiem. Wysiadamy z różową na bogatości, wałówa od rodziców myk, myk. A to jeszcze wskoczyłem od pasażera korbotronik dociągnę od kierowcy. Wysiadam, sięgam po siatki obok, a drzwi od pasażera delikatnie się zamknęły, z lekkim klikiem. Chwytam za klamkę -Zamknięte. Różowy wcześniej nacisnął dzyndzel od drzwi. #!$%@?, normalnie trzeba #!$%@?ć tymi drzwiami jak Hajto w babę, a teraz opel miał dobry dzień i zamknęły się jak w Mercedesie.
Myślę, nawet spoko nie trzeba męczyć z zamykaniem, PROFIT. Klepię się po kieszeni *nie ma kluczy*, patrzę przez szybę, klucze leżą sobie na fotelu kierowcy -NO ELO XD. Dobra, pójdę po drugi komplet do mieszkania i po sprawie. ( Myśli ) Mieszkanie otwiera się kluczami, spojrzenie na klucze na fotelu -NO ELO XD.
No


































3 lata już pracuje i nadal potrafią mnie zaskoczyć...