Wiem co powiecie, ale po 3 latach regularnego treningu w końcu zacząłem liczyć jedzenie. Nie byłem leniwy żeby chodzić 5x w tygodniu targać żelastwo, ale żeby wyjąć wagę kuchenną z szafki i to policzyć to już wielki problem. No i jestem uzależniony od cukru. I to tak całkowicie poważnie. Od tygodnia nie zjadłem nic słodkiego, psychicznie czuję się już jakieś 47x lepiej. Miałem moralniaka kiedy o----------m kolejny kubek lodów B&J, ale na

onootza



















