Wpis z mikrobloga

#otomoto #samochody #samochodyuzywane #motoryzacja No i tak, udało się sprzedać auto. W tym samym dniu gościu dzwoni że mu turbina padła(coś mi tu śmierdzi), co robić? Dogadywać się z nim jakoś? Czy mieć w------e i zlać temat? Na umowie był zapis że kupujący zgadza się ze stanem auta i nie ma żadnych zastrzeżeń, jazda próbna wcześniej była, auto było przez niego sprawdzane. Ja tym autem jeździłem 8 lat regularnie i nic się z nim nie działo, turbiny nigdy nie było słychać, nigdy nie stracił na mocy.
  • 106
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Gekon77: powiedz że twój mechanik zrobi diagnostykę i naprawę. Obserwuj reakcje.
Generalnie można by pójść w wariant oddania np. 1000zl na regeneracje, jak by to miało dać spokój i gość się odczepił ale coś czuję że na tym się nie skończy.

Możesz też zagrać kartą że jak mu nie pasuje to zwrot auta, po wcześniejszej diagnostyce czy nie było nic podmienione lub nieprawidłowo używane.
  • Odpowiedz
  • 79
@Gekon77 jak sprzedales prywatnie, to nie ma gwarancji, rekojmii, zwrotow itd. Teraz cokolwiek zrobisz w temacie tego auta to bedzie tylko twoja dobra wola (Przerabialem to).Tymbardziej, ze jak pisales, turbina do teraz dzialala i nagle padla, akurat w dzien po zakupie (prawopodobienstwo nikle), wiec masz czyste sumienie, a typ chyba chce wydymac freda.
  • Odpowiedz
@dbus Fajnie się żyje w takiej nieświadomości, ale takie podejście bardzo szybko cię zweryfikuje w życiu. Jest rękojmia i jest odpowiedzialność za wady ukryte, więc w tym przypadku sprzedawca teoretycznie ma obowiązek naprawić albo przyjąć zwrot auta. Interes w jego interesie jest dogadywać się z kupującym.
  • Odpowiedz
Jest rękojmia i jest odpowiedzialność za wady ukryte, więc w tym przypadku sprzedawca teoretycznie ma obowiązek naprawić albo przyjąć zwrot auta.


@semperfidelis: oczywiście że jest.

Tylko niech udowodni kupujący, że sprzedawca zataił wadę. Bo na słowo to dziś nawet ksiedzowi się nie wierzy.

Tym bardziej że w necie pełno historii, że ktoś sprzedał auto, i nagle okazało się, że po jednym dniu trzeba skrzynie wymienić, albo i cały silnik.
  • Odpowiedz
  • 59
@semperfidelis @labedziejowski sprawdzcie sobie przepisy. Rekojmia jest, ale kupujacy musi udowodnic, ze sprzedajacy wiedzial o wadzie (powodzenia z tym, jak odbyla sie jazda probna). Do tego by powierdzic wade wymagana jest profesionalna analiza, byc moze biegly, a to tylko w wypadku gdy sprawa pojdzie do sadu. Wiec w praktyce rekojmia to tylko na papierze. Kupilem zalane auto od prywatnego sprzedawcy. Na serio sam o tym nie widzial i zwrocil gotowke.
  • Odpowiedz
  • 61
Nowy właściciel jeszcze się przyznał że katowal auto po zakupie, na zimnym silniku ciorał go po 150 km/h, gdzie diesla na zimnym…
  • Odpowiedz
@dbus: rękojmia obowiązuje choćby sprzedający nie wiedział o wadzie A sprzedał wadliwą rzecz. Jeśli zataił wadę to rękojmia nie jest ograniczona czasowo. Aczkolwiek zgadzam się, że to na kupującym ciąży ciężar dowodu i w polskim chlewie udowodnić winę sprzedającemu nie jest łatwo
  • Odpowiedz
@G06DbT wada ukryta jest o tyle ciekawa, że sprzedawca nie musi o niej wiedzieć. Nikt niczego nie musi udowadniać poza tym, że turbina jest zepsuta. Wystarczy, że kupujący poprosi biegłego o opinię (jakiś czas temu kosztowała 500zl), ten napisze, że jest to wada ukryta i to zamyka sprawę. Droga sądowa dla sprzedawcy będzie przegrana, więc jak mówię - to w jego interesie jest się dogadać.

Przechodziłem to. Również po pół godziny
  • Odpowiedz
Na umowie był zapis że kupujący zgadza się ze stanem auta i nie ma żadnych zastrzeżeń


@Gekon77: Taki zapis nie ma żadnej mocy prawnej. Trzeba było napisać, że wyłączasz rękojmię.
  • Odpowiedz
  • 10
@semperfidelis to, ze sprzedajacy uznal twojego bieglego, to miales szczescie. Mogl nie, a potem batalia. Biegly musial by przedstawic dowody, ze turbina byla zepsuta w momencie sprzedazy. A wystarczy spojrzenie na licznik kilometrow przejechanych od zakupu i stwierdzenie, ze w tym czasie turbina mogla sie uszkodzic i zostajesz z niczym, plus koszty sadowe.
  • Odpowiedz