1. Na pewno nie dopłacać deweloperom lub wybranym grupom. Jednorazowy zastrzyk pieniędzy dla tych, którzy się załapią, a długofalowy wzrost i wykluczenie dla całych pokoleń.
2. Uchwalić w końcu prawo chroniące WŁAŚCICIELA, a nie dzikiego najemcę mieszkania. Przywrócić możliwość walki o własny majątek, wtedy "dwa miliony mieszkań" wrócą na rynek najmu.
3. Uchwalić kataster od X mieszkania. Do dyskusji społecznej, od którego. Udupić wielkie korporacje i fundusze wykupujące masowo mieszkania, które powinny być dostępne dla ludzi. Oni podniosą ceny? To wyreguluje to nadpodaż mieszkań, które do tej pory stoją puste, bo ludzie boją się ich wynajmować. Sytuacja, w której ktoś ma swoje mieszkanie oraz odziedziczył po babci/wujku/kochance kolejne i chce je trzymać dla swoich dzieci to normalka, więc nie karać za takie coś. Kataster od np 3 czy 4 mieszkania ostudziłby zapędy "inwestorów". Podobnie z opodatkowaniem wynajmu 3+ mieszkań itp.
4. Pozbyć się flipperów. Rozumiem przywracanie ruder do stanu używalności, ale często jest to po prostu odkup taniej i sprzedaż drożej bez żadnego wkładu. W tym wypadku "mieszkanie prawem, nie towarem" ma rację bytu. Limit 1 transakcji rocznie (bo ile można podatkować...) albo coś podobnego wyeliminowałby te "młode małżeństwa z gotówką na mieszkanie w każdym stanie".
5. Kiedy mamy już dużo więcej mieszkań w normalniejszych (nie sztucznie pompowanych) cenach zapewnić jeszcze dostępność kredytów ze stałym oprocentowaniem na cały okres trwania umowy.














































#mecz