@Der_Deutscher_Kaiser: Nie jesteś chadem. Gdybyś był, to nie musiałbyś umieć imponować, sprawnie się wysławiać i nie byłbyś nudny - dziewczyny same podświadomie szukałby w Tobie czegokolwiek co można nazwać interesującym i znajdowałyby to w mig, nawet gdyby patrząc z boku byłoby to naciągane jak cholera.
I jak sobie radzisz na codzień? Sprawdzenie połączeń, zamówienie Ubera, płatności w sklepach?
@slecrumi: sprawdzić połączenia można w domu w necie albo na stacji, z Ubera nie wiem, nie korzystam, ale MPK/taksówkę też idzie ogarnąć bez komórki, w sklepie płac się gotówką albo kartą.
Smartfon ułatwia życie (i to bardzo), ale bądźmy poważni, da się bez niego spokojnie żyć.
Tak wywalczyl. Tak dlugo latal na te swoje wyklady do Chicago i NY (gdzie placa mu 100 000$ za wyklad - ja wole zaplacic 80 PLN za Neonowke albo Ani Mru Mru) az w koncu dzieki ego nieustajacym nieodrzucanym wnioskom wizowym wspolczynnik odmow spadl. Sam w pojedynke wywalczyl obnizenie odmow!
Właśnie obejrzałem najnowsze #polskiedrogi. #ankieta czy jak jedziesz #samochody to zawsze masz bezpieczną odległość przed innym samochodem. Zawsze dasz radę bezpiecznie zahamować na odcinku, który jest przed tobą?
Zawsze zachowuję bezpieczną odległość i zdążę zahamować.
Tak. Zawsze.45.5% (40)
Czasem nie, wyjątkowa sytuacje. Spieszę się. 36.4% (32)
o zawsze masz bezpieczną odległość przed innym samochodem.
@dasiekTB: zachowuję odległość ZA innym samochodem. Zawsze. Na odległość przed innym nie do końca mam wpływ, aczkolwiek staram się na bieżąco monitorować sytuację w lusterku wstecznym.
Jedna z najlepszych pozycji, jakie przeczytałem w ostatnich latach. Ale nie dziwota - w końcu to Leonard Młodinow, którego znam już z "Matematyki Niepewności", "Krótkiej historii rozumu" i dwóch książek pisanych ze Stephenem Hawkingiem. Po "Nieświadomy Mózg" sięgałem zatem mając spore oczekiwania co do zawartości i wiedziałem, że się nie zawiodę. Nie zawiodłem się.
Dawno nie czytałem czegoś tak odkrywczego i świeżego dla mojego
@haes82: równie świetna jak "Sapiens. Od zwierząt do bogów" jest kolejna książka Yuval Noah Harari: "Homo deus. Krótka historia jutra". Gorąco polecam, a po Twojej recenzji zaczynam poszukiwania "Nieświadomego mózgu..."
USA, NY. Koleś do końca życia będzie jeździć na wózku, gdyż wskutek obrażeń usunięto mu cześć mózgu. Sprawca został skazany za wykroczenie. Gdyby role się odwróciły to wszystkie stacje telewizyjne nadawałyby o tym na okrągło.
@KasandrycznyMuminek: to też jeden z czynników. Wciąż uparcie jednak uważam, że ten genetyczny dominuje, a to, o czym piszesz, to co najwyżej desperacja środowiska - nie możemy być jak oni, to nie starajmy się być jak oni.
Dla mnie człowiek w piewrszej kolejności jest człowiekiem i oceniam go na bazie tego, jakim jest człowiekiem, a nie jaki ma kolor skóry. Ale zarazem dopuszczam do wiadomości, że statystycznie IQ murzynów będzie dużo niższe niż u innych ras i że zawsze będzie wśród nich więcej przestępców. Tak działa natura.
Niektórych może zmylić fakt, że istnieje ileś tam wyjątków od tej zasady i biorą to za dobrą monetę ("cherry picking").
Jednak w swoim opisie stanu jaki przedstawiasz - tu się zupełnie nie zgadzamy. Bo w interpretacji "głupszości" czarnych i dając przykład braku noblistów nie bierzesz pod uwagę (trochę tak jak jest też z kobietami) historii i uwarunkowań.
@perlikont: Historia i uwarunkowania mają wpływ, nie zaprzeczam.
Zresztą wiele cech wyglądu zewnętrznego, powiedzmy wzrost, tworzy pośredni wpływ na nasze życie i osiągnięcia - np. wyżsi ludzie lepiej zarabiają (ponoć nawet amerykańscy naukowcy oszacowali
Polacy zawsze walczyli o Polskę w której wszyscy będą równi - byleby mieli Polską rację stanu w sercach niezależnie od płci, wyznania, koloru skóry czy nawet pochodzenia i ja również w takiej Polsce chciałbym żyć - czego i Tobie życzę.
@perlikont: tyle tylko, że w społeczeństwie, w której wszyscy są równi (wobec prawa), murzyni (z paroma wyjątkami) zawsze nieuchronnie polecą w dolne rejony hierarchii społecznej. To taka socjologiczna wersja prawa
– Trwają przygotowania do wprowadzenia „ofiaromatu” w jednej w lubelskich parafii na zasadzie pewnego eksperymentu – potwierdza ks. Adam Jaszcz. – Umożliwi on wybranie konkretnej sumy i przeznaczenia składanej ofiary np. na cele charytatywne lub parafialne.
Ja tam preferuję "cichą tacę" (tak kiedyś półżartem nazywano tacę, w której szeleści, a nie brzęczy). W mojej wersji nic nie brzęczy, nic nie szeleści, nic nie pika. Co najwyżej słychać jęk zawodu proboszcza.