Ledwo wstaje z łożka, kiedy rodzice chcą, albo jestem głodny. Na śniadanie jem nic albo słodycze, zrobienie sobie kanapek to sukces. Tak, to w łożku siedzę po 12h, 16h jak nie więcej. Wychodzenie gdzieś samemu powoduje odczuwalny psychiczny ból. Prawie nic nie robię cały dzień, tylko leżę w łożku, z przerwami na internet. Nawet nie chce mi się grać na komputerze czy coś.
@mxdsx: Robienie czegoś, wobec czego odczuwana jest w jakimś stopniu niechęć, również wymaga odczuwania odpowiedniej siły umożliwiającej robienie pomimo tej niechęci.
Moje życie skończy się w wiadomy sposób w ciągu kilku najbliższych lat. Nie widzę dla siebie żadnych szans na nic co mogłoby mi przynieść jakiekolwiek szczęście. Moja lękliwość mnie zniszczyła. Dosłownie nic nie robię całymi dniami, bo nie jestem w stanie i w niczym nie widzę sensu. Wszystko co mogłoby poprawić moją sytuację jest dla mnie nieosiągalne. Nic nie umiem. Na nic mnie nie stać. Nikt mnie już nie polubi. Widzę siebie
jakbyś był ambitny (...) chodził byś do całej masy lekarzy (...) jeśli nie pracujesz (...) to [jesteś] nieroben.
@mpetrumnigrum: Widać, że tak, jak przystało na "zdrowego" psychicznie osobnika, chciałeś dopiec cierpiącemu, ale zupełnie ci to nie wyszło, ponieważ fakty są takie, że wymienione przez ciebie problematyczne czynności polegają na wspomnianych problematycznych interakcjach społecznych, których stopień problematyczności może okazać się na tyle wysoki, że aż uniemożliwiający podejmowanie tych czynności.
Komentarz usunięty przez moderatora