Ja rozumiem, że wojsko nie jest od odśnieżania ulic i rzeczywiście nikt nie wymaga by latali oni z łopatami, ale mam takie poczucie, że coś jest jednak nie tak, gdy wojskowi kończą sobie pracę o 15:00, a potem ludzie całą noc spędzają w korku, bez większej pomocy służb. Przecież aż się prosi, by tacy wojskowi pomogli w zapewnieniu bezpieczeństwa na drodze w tak kryzysowej sytuacji. To samo z tymi lokalnymi powodziami -
DwaKolory












